Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Qest "Nowa szansa" cz. 2  
Autor: Panter
Opublikowano: 2009/5/8
Przeczytano: 1084 raz(y)
Rozmiar 6.61 KB
1

(+1|-0)
 
Słowem wstępu, zmieniłem rasę i wiek Cattie w ostatniej chwili i niestety, nie mogę zmienić poprzedniej części. Podobne wyskoki raczej się już nie powtórzą, obiecuję. Mea Culpa.
Dziękuję za rady dot. Układu graficznego. Zmieniłem go nieco, miejmy nadzieję, że na lepsze.
Enjoy


Cóż, halucynacje raczej nieczęsto charakteryzują się dobrymi manierami, ale mimo to, wypadałoby zacząć rozmowę z nieznajomym w jakiś przyjemniejszy sposób. Tygrysica próbowała zabić mnie spojrzeniem bursztynowych oczu, które ledwo co było widać z pod przymrużonych powiek. Kolor ten miło komponował się z rudymi włosami, związanych razem w koński ogon sięgający do ramion. Z jakiegoś powodu nie byłem w stanie oderwać oczu od jej kształtnej buzi, czy też może pyszczka? Nie wiem, które określenie pasuje tu bardziej.
- Kim jesteś i co robisz w moim umyśle?!- wrzasnęła– Odpowiadaj natychmiast!
- Dobra, miałem już kilka dialogów z własny delirium, ale tak opryskliwe przywidzenie trafia mi się pierwszy raz.- odpowiedziałem jej opryskliwie, a zaraz potem, nieco grzeczniej, dodałem- Na imię mi Max. A tobie?
- Cattie Vans. Mistrzyni szkoły umysłu, najmłodsza - odparła z dumą w głosie.
O, to ci nowina!- pomyślałem sobie. Czyli telepatka. Ciekawy jestem, co dokładnie potrafi nasza kotka.
- Kotka!?- krzyknęła, wyraźnie zirytowana.
- E? Grzebałaś mi w myślach? – spytałem zirytowany.
- Nie, nie specjalnie.- odrzekła z lekką skruchą w głosie- Usłyszałam to przez to, że jesteśmy teraz w bezpośrednim kontakcie mentalny.
- Zaraz zaraz, kontakcie mentalnym? Niby w jaki sposób? Ciebie, jeszcze zrozumiem, sama mówiłaś, że jesteś telepatką, ale ja? W jaki sposób? Nie mam żadnych cudownych zdolności!- niemal wykrzyknąłem ostatnie zdanie.
- Nie jestem pewna. Nie stosowałeś może jakiś silnych narkotyków, albo ziół lub innych roślin halucynogennych? – zapytała z od razu wyczuwalną nutą badacza w głosie. W niemal identyczny sposób intonowałem zdania, gdy mieliśmy w laboratoriach na stole jakiś ciekawy kawał skały z kosmosu.
-No, tak właściwie, to wszystkie trzy w jednym. Kumpel hoduje marihuanę, naprawdę mocny towar.
-Nie mam zielonego pojęcia, co to jest, ale podejrzewam, że to właśnie to wywołało połączenie.
-A ty?- spytałem zaraz.
-Co ja?- zdziwiła się.
-A jaka jest twoja dola w tym cyrku?- zapytałem, mając nadzieję, że to nie jest wyłącznie moja wina.
-Medytowałam, aż po chwili weszłam w trans medialny, który pozwala łączyć się z innymi telepatami. Chciałam się z kimś skontaktować.- odparła po chwili wahania. Nie wiem, czy ta niepewność wynikała z obawy przed wydaniem jakieś tajemnicy, czy ze zwykłego kłamstwa. Chwilowo nie zaprzątałem sobie tym głowy.
-No dobra, skoro to sobie wyjaśniliśmy, to teraz może mogłabyś mi wytłumaczyć, co to za miejsce?
-My nazywamy ten stan Ariee. To miejsce, gdzie spotykają się umysły, które nawiązały więź. Sądziłam, że tylko Kheidranie potrafią tu dotrzeć.- odrzekła.
-Cóż, ja w każdym razie nigdy nie słyszałem o niczym takim, więc może i masz rację.
-Ale co ty wtedy tu robisz?
-Sam nie wiem. Początkowo myślałem, że to halucynacja, ale raczej nie miewam tak uroczych wizji.- odparłem, na co ona zareagowała z lekką irytacją.
-Przestań! Nie drwij sobie ze mnie.
-Nie, ja mówię poważnie, naprawdę jesteś fajna!
-T-tak myślisz?- spytała nieco zdziwiona. Zresztą, sam też, w mniejszym lub większym stopniu byłem zdziwiony. Faktycznie, miała w sobie coś takiego, że od samego początku przyciągnęła moje myśli, i to pomimo innego gatunku. Jej smukła sylwetka, bursztynowe, kocie oczy, sam nie wiem w jaki sposób, ale chyba mnie zauroczyła.
-Oczywiście.- odparłem z uśmiechem.
-Odwróciła się lekko, opuszczając nieco uszy, mrużąc lekko oczy i owijając ogon wokół nóg. Gdy tak stała, poczułem nagły wstrząs. Zachwiałem się i poczułem, że zaczynam się od niej oddalać. Próbowałem krzyknąć, zawołać ją, ale głos uwiązł mi w gardle. Zacząłem biec w jej kierunku, jednak jakaś siła powoli mnie od niej oddalała. Zaczęła otaczać mnie ciemność. Nim pochłonęła mnie całkowicie, usłyszałem bardzo cicho jej głos, mówiący: Będę czekać na Ciebie. I dziękuję!
Wtedy znów straciłem przytomność.
***
Siarczysty policzek momentalnie wyrwał mnie z objęć wujaszka Morfeusza.
-Au! To boli! Przestań, już nie śpię!- krzyczałem, jednocześnie osłaniając głowę przed dalszą dewastacją. W tym momencie najbardziej obawiałem się wstrząsu mózgu. I słusznie, gdyż policzkująca mnie Narie słynęła z ciosu, którym przebiła dziesięciocentymetrową deskę.
-No nareszcie, zdechlaku jeden. Co to niby miało być? Zgon po jednym machu? Przez twój słaby łep Mo kazała mi wyrzucić cały ten towar do spalarki!- wyraził niezadowolenie Zet.
-To nie moja wina. Tym razem na serio przesadziłeś z power’em.- odpowiedziałem- Zgon był tak dokładny, że nawet wizji nie pamiętam.- blefowałem, rzecz jasna, ale przecież nie mogłem im powiedzieć o Cattie. Wzięli by mnie za totalnego dziwaka, nawet po ziele.
-Phi! Nie macie łbów i tyle!- przedstawił swoją opinię dealer.
-Po pirwsze- zaczął Thomas- to nie łby, tylko głowy, a po secundo, idź i się wypchaj ze swoimi mongolskimi teoriami i jeszcze bardziej mongolskim lekarstwem.- dokończył wesoło.
-Nie chciałbym psuć wam tej, jakże pasjonującej debaty, ale chyba trza się zbierać w kimono.- uciszył Ich Wafel.
-A z jakiego to paragrafu?- spytała Mo.
-Bo nie mamy już wody ognistej i kazałaś wywalić Zetowi całą rozpałkę. Nie ma chin-chin ,bez chin-cin.- skwitował to chłopak. I faktycznie, bez paliwa, impreza nie miała jak się dalej kręcić, więc bez dłuższych sporów rozeszliśmy się do kabin, aby wykorzystać tą marną pozostałość wolnego czasu na drzemkę przed robotą.
Jedna rzecz wciąż mąciła moje myśli. Czy ta tygrysica faktycznie istniała, czy była jedynie kreacją zbakanego umysłu? I co niby miała na myśli, mówiąc: Będę czekać? Czyżby znała sposób, by znów się połączyć?
Rozmyślałem tak w czasie prysznicu i gdy leżałem już na pryczy, do czasu, gdy znów dostałem zaproszenie od Morfeusza.
Powieki bardzo ciążyły, a wiedziałem, że rano czeka mnie kac-seryjny_morderca, więc poddałem się zmęczeniu bez większych oporów.

Koniec części drugiej.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
0
(+0|-0)
Opowiadania: Qest "Nowa szansa" - cz.2
Wysłano: 8.05.2009 17:31
Żeberka
Zmiennokształtny
Gratuluję od razu łatwiej się czyta :). Robi się ciekawie :D, no to teraz jeszcze jedna rada: Pisz więcej! ^^

0
(+0|-0)
Opowiadania: Qest "Nowa szansa" - cz.2
Wysłano: 8.05.2009 17:50
Hiena
Zwierzę
Hahaha, no no, widzę, a raczej czytam, że ktoś tu "Joba" oglądał :D

Brakuje jeszcze "LUBISZ TO, SUKOOO!" xD

Co do tekstu, szkoda, że taki krótki kawałek. Piszaj dalej i nie skop tego jakąś ckliwą puentą ;)