Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Vonderey "Zakon" - Rozdział 1  
Autor: Vonderey
Opublikowano: 2010/1/12
Przeczytano: 1071 raz(y)
Rozmiar 5.53 KB
0

(+0|-0)
 
Adrio uciekał przed bandą złaknionych krwi, uzbrojonych ludzi. Miecze, pancerze i groty strzał połyskiwały w świetle mającego się ku zachodowi słońca. Rude, uwalane krwią i błotem futro lisa, pełne poprzyczepianych rzepów i haczyków całe skudłaciło się na ciele Adria. Nawet jego kita nie wyglądała tak imponująco jak kiedyś…

Był lisem, antropomorficznym lisem. Silne tylne łapy co chwilę uderzały w rozpapraną, błotnistą ziemię. Ciężko dyszał zmęczony pogonią, przy każdym kroku czuł ból na rozdartym mieczem ramieniu. Rana co chwilę otwierała się i zamykała sprawiając cierpienie, ale teraz Adrio miał na głowie inne rzeczy. Zbytnio przejmował się swoim wiszącym na włosku życiem, żeby przejmować się raną. Adrenalina zagęszczała mu krem na tyle, że mimo gorączkowego bicia serca, prawie w ogóle nie ciekła mu z rany.

Byli parę metrów za nim krzycząc i posyłając w jego stronę nie tylko raniące jego dumę wyzwiska i obelgi ale i grad strzał. Jedna ze strzał nagle wbiła się w jego łydkę tak, że oczy zaszły mu łzami i upadł na ziemię.

Ludzie dobiegli do niego i wystawili w jego stronę ostrza mieczy, groty strzał i włóczni. Jakiś kapitan uśmiechnął się chytrze i podniósł rękę by wydać rozkaz do dobicia lisa.

- Stać! - ryknął wielki, zakuty w szczelną, pięknie zdobioną zbroję z przytwierdzonymi złotymi spinkami czerwonym płaszczem.

Z zarośli wyszło kilkudziesięciu wilczych i lisich kuszników z napiętym sprzętem. Kusze wycelowane były w ludzi. Każdy ze zwierzęcych wojowników ubrany był w długie kolczugi z wycięciami na ogony i czerwone tuniki. Kilku wyróżniających się miało srebrne naramienniki i hełmy z pióropuszami a zamiast krótkiego miecza u boku długie jak koncerze, dwuręczne ostrza.

- Kim jesteście?! - zapytał zaskoczony ludzki kapitan i wyciągnął miecz.

- Mistrz Kuisado, przełożony Zakonu. Mam przy sobie stu wyborowych kuszników jako gwardię. Rzućcie broń i odejdźcie w pokoju a nie stanie się wam żadna krzywda. - powiedział wilk i popatrzył groźnym wzrokiem na ludzi.

- Ja jestem kapitan Andree, mam rozkaz zabijania odmieńców, takich jak wy.

Mistrz zaśmiał się ukazując błyszczące, białe kły. Machnął łapą pokazując swoich towarzyszy.

- Oni też - powiedział. - Macie ostatnią szansę. Lisy nie pudłują, wilki przebijają na wylot.

Ludzie wycelowali łuki w stronę kuszników.

- Nie poddamy się - powiedział Andree.

Kuisado machnął łapą w ciężkiej stalowej rękawicy z której wystawały przez odpowiednie szpary długie, połyskujące, czarne szpony. Wszystkie kusze nagle wypaliły przebijając ludzkie pancerze. Z takiej odległości bełty przebijały przednią część zbroi i zatrzymywały się dopiero na części tylniej. Żaden bełt nie spudłował. Ludzie padali prawie jednocześnie i upuszczali swoje bronie. Żywy pozostał tylko kapitan Andree.

- Ostrzegałem cię. Miałeś szansę ocalić swoich ludzi. Ciebie nie zabijemy. Ktoś musi przekazać królowi mój list - powiedział Mistrz.

Andree stał osłupiały z mieczem w dłoni. Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Upuścił miecz i padł na kolana.

Mistrz wyjął zza zagięcia zbroi staranny, biały list ozdobiony czerwoną, woskową pieczęcią z odciśniętym sygnetem z motywem w kształcie odcisku łapy. Pewnym krokiem podszedł do niepewnego, roztrzę1)sionego człowieka.

- Mieliśmy podejść pod bramy miasta i przekazać jakiemuś w miarę rozgarniętemu strażnikowi, ale widać bogowie są po naszej stronie. Ty przekażesz mój list. A jeśli nie przekażesz to tylko wam, ludziom przyniesie to szkodę - powiedział mistrz i podał kapitanowi list. - A teraz zachowaj resztki godności i odejdź.

Człowiek skinął głową i niepewnie się odwrócił. Powoli, drżącym krokiem zaczął odchodzić wciąż spodziewając się, że zostanie zabity.
Mistrz Kuisado zdjął hełm i podał go jednemu ze stojących obok wilków. Wstrząsnął łbem tak, że długie srebrne futro opadło mu na ramiona i przysłoniło lekko promieniujące mądrością i spokojem żółte ślepia. Podszedł do leżącego w błocie, rannego lisa.

- Nie martw się. Jesteś wśród swoich. Jak się zwiesz? - Zapytał Mistrz.

- Jestem Adrio, z Północnego Rate. Moja wioska została spalona a bracia zabici, trzech z nas zdołało uciec, ale moi towarzysze polegli po drodze. Szukaliśmy Zakonu, żeby rozpocząć nowe życie.

- Przykro mi z powodu straty którą poniosłeś. I tak masz szczęście, że tobie udało się przeżyć. Ludzie to w większości wredne i głupie bestie…

- Wszystko dzięki tobie panie. Dziękuję tobie i twoim towarzyszom.

- Zabierzemy cię do Zakonu, tam uzdrowiciele opatrzą twoje rany. Wydobrzejesz, a wtedy zdecydujesz czy chcesz zostać z nami czy ruszyć własną drogą.

- Jeszcze raz dziękuję, mam nadzieję, że Zaihira da mi okazję bym mógł spłacić mój dług.

- W przeciwieństwie do ludzi pomogły sobie bezinteresownie. Teraz odpoczywaj.

Kuisado odszedł, nie odwracając się nawet machnął łapą i zaraz dwóch kuszników podbiegło do lisa i ostrożnie ułożyło go na prowizorycznych noszach. Ślepia Adria zamknęły się mimowolnie i po wysiłku pogrążył się w twardym śnie, który złagodził jego ból.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
0
(+0|-0)
Artykuły: Vonderey - "Zakon" - Rozdział 1
Wysłano: 12.01.2010 21:43
Warchoł
Anthro
Imię Andree wywołało u mnie natarczywe Deja Vu. Starajcie się być bardziej finezyjni w wymyślaniu/kopiowaniu imion.

0
(+0|-0)
Artykuły: Vonderey - "Zakon" - Rozdział 1
Wysłano: 13.01.2010 7:07
Lis Pospolity
Zwierzę
Wiem, podobne np. do Andre z Gothic 2 :P

0
(+0|-0)
Artykuły: Vonderey - "Zakon" - Rozdział 1
Wysłano: 13.01.2010 17:48
Trickster
Anthro
Albo z Raymana x3
Skoro już napisałem, to powiem że tekst wciągnął mnie na tyle żeby MUSIEĆ się dowiedzieć co jest dalej!
/me want's moar.
Bardzo ładny styl pisania.

0
(+0|-0)
Artykuły: Vonderey - "Zakon" - Rozdział 1
Wysłano: 13.01.2010 20:28
Lis Pospolity
Zwierzę
Ladny styl? Styl mam fatalny :P mam juz 4 rozdzialy w notesie, jak przepisze na kompa i poprawie to wrzuce :3 dziekuje za zmotywowanie do dalszego pisania :3

0
(+0|-0)
Artykuły: Vonderey - "Zakon" - Rozdział 1
Wysłano: 14.01.2010 9:36
master error
Człowiek
blee... :-?k