Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Kicius "Zmieniony - Prolog cz.1"  
Autor: Kicius
Opublikowano: 2010/6/14
Przeczytano: 984 raz(y)
Rozmiar 10.74 KB
0

(+0|-0)
 
Ziemia, rok 2062

„System biomodyfikacji gotowy. Dotknij panelu, by uruchomić.”

Białe literki zamigotały w niebieskawym kwadraciku, unoszącym się w powietrzu. Profesor Stefan stał przed hologramem, marszcząc brwi. Jego ręka zawisła przed wirtualną powierzchnią, gdy uważnie rozmyślał nad tym, co powinien robić.

Gdy pierwszy raz znalazł się w tym kompleksie, był zachwycony. Najnowsze technologie, najpotężniejsze komputery i największe banki danych były do wyłącznej dyspozycji naukowców uczestniczących w projekcie, a najwybitniejszym z owych naukowców był właśnie on, Stefan Dakowski, profesor biologii molekularnej i chemii organicznej. To właśnie jemu przypadło w udziale przewodzenie biologom, genetykom, chemikom i biotechnologom biorącym udział w przedsięwzięciu. Był kierownikiem naukowym, pełnił rolę pośrednika między wojskowymi a swoim personelem, a także miał dostęp do wszystkich akt, jakie uznał za niezbędne. Armia po prostu stawała na głowie, by zapewnić mu wszelkie udogodnienia. Cena nie grała roli, ważne było, by dobrze wykonał swoje obowiązki.

Wzrok Dakowskiego przeniósł się z panelu kontrolnego na szklaną kapsułę. Jego ojciec mógłby uznać ją za jakiś eksponat w muzeum kina, pochodzący najpewniej z filmu fantastyczno-naukowego, ale profesor był doskonale świadom, iż jest to w pełni działający prototyp urządzenia do natychmiastowej transformacji molekularnej istot żywych. Przezroczyste ściany z szkła pancernego przypominały wielką próbówkę, gdyby nie fakt, iż była zwieńczona nakryciem, które strzelało w górę, pod sam sufit strumieniem grubych, poskręcanych, czarnych kabli. Na ścianach urządzenia holorzutniki wyświetlały dane odnośnie tętna, oddechu, fal mózgowych i innych ważnych funkcji życiowych ochotnika znajdującego się wewnątrz.

To właśnie ten ochotnik niepokoił profesora. Choć eksperymenty z mikrobami, a potem gąbkami, jamochłonami, stawonogami i ostatecznie gryzoniami wypadły pomyślnie, nie uważał on, iż transformacja człowieka na poziomie biomolekularnym jest odpowiednim posunięciem. Powinni wykonać jeszcze powtórne testy przy innych ustawieniach, jak i zrobić eksperymenty z użyciem bardziej skomplikowanych form życia, takich jak psy, koty czy naczelne. Niestety, wojsko nalegało na zwiększenie tempa, a znalezienie ochotnika praktycznie uniemożliwiło Stefanowi odmowę.

Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, w jak nieprzyjaznych warunkach przyszło im pracować. Ściany pomieszczenia tonęły w zielonym blasku, jaki rzucał na siebie płyn konserwujący, a plątanina kabli, aparatura i mechaniczne ramiona wiszące pod sufitem sprawiały, iż wszystko w pomieszczeniu zdawało się mieć barwę choroby: zielono-rdzawą.

- Jakiś problem, profesorze?- rozległo się z głośników pytanie zadane zaciekawionym, choć zimnym głosem.

Generał Carter spoglądał na niego zza oszklonej szyby, z położonego wyżej pomieszczenia sterującego. Dakowski też mógł się tam znajdować, gdyby nie fakt, iż wolał być bliżej obiektu doświadczalnego podczas przeprowadzania eksperymentu. Z oczywistych przyczyn generałowi nie przeszkadzał w żaden sposób fakt, iż najwybitniejszy umysł projektu jest bliżej kapsuły, podobnie jak to, iż wszystkimi kwestiami technicznymi zajmie się osobiście, pozostawiając sobie jedynie drobną grupkę asystentów do pomocy.

- Żadnych, rozpoczynam procedurę- stwierdził, siląc się na neutralny ton głosu. Jego dłoń spoczęła na hologramie, który zamigotał, przyjmując sygnał wejściowy.

„System uruchomiony
Obiekt: Jason Gray
Profil medyczny: w normie
Stan modyfikacji: nierozpoczęta
Uwagi: brak

Rozpocząć?”

Ręka profesora dotknęła leciutko miejsca oznaczonego zielonym „Tak”, inicjując całą operację.

Komputery zabuczały, gdy odczytały zapisaną wcześniej w postaci elektronicznej sekwencję genomu i porównały ją z tą obecną w próbówkach. Zaraz po tym płyn konserwujący zabulgotał, gdy pompy zassały go z zbiorników magazynujących do głównej części maszynerii. Chłopak ze spokojem stał w środku szklanej tuby, pozwalając, by płyn wypełnił ją całkowicie. Nie miał wyboru, dla bezpieczeństwa wprowadzono go w stan neurologicznej śpiączki. Maska gazowa zaczęła transportować do niego powietrze idealnie w chwili, gdy jego głowa została przykryta przez zieloną ciecz. Profesor upewnił się ostatni raz, iż wszystkie wskaźniki pozostają w normie, po czym potwierdził zakończenie fazy wstępnej operacji.

- Prefaza zakończona sukcesem. Pomieszczenie kontrolne, proszę o rozpoczęcie fazy właściwej. Zrzut wszelkich procesów na mój panel, informować mnie o wszystkim- polecił, obserwując mężczyznę.

Tym razem, kablami popłynęła różnokolorowa mieszanka lipidów, aminokwasów, kwasów nukleinowych, glukozy i poszczególnych pierwiastków, trafiając bezpośrednio do krwiobiegu ochotnika. Wyświetlacz podał informację o obciążeniu organizmu i zasugerował zwiększenie dostarczanej ilości tlenu do 40 %. Profesor Dakowski automatycznie zatwierdził decyzję, obserwując jednym okiem pacjenta, drugim zaś powiadomienia.

„Faza właściwa zainicjowana.
Stan organizmu w normie.
Zmiana genotypu: 0%.
Zmiana biomolekuł: 0%
Gatunek pierwotny: Felis Catus.”

Wskaźniki procentowe zaczęły powoli rosnąć. Profesor zamknął oczy, wsłuchując się w buczenie mechanizmów i przepływ cieczy. Gdy po chwili otworzył oczy i upewnił się, że zmieniono już przeszło 5 % organizmu, pozwolił sobie podejść bliżej tuby, prowadząc za sobą holorzutnik. Chciał obejrzeć z bliska swe dzieło.

Póki co nie było widać żadnych większych zmian, ale był pewny, iż to tylko kwestia czasu. Podszedł do urządzenia, oparł się czołem o grubą, szklaną szybę i spojrzał na wyświetlacz. Podawał, iż proces przeprowadzono w dziesięciu procentach. Stefan zamknął oczy, oddychając głęboko. Serce biło mu jak oszalałe. Marzenie jego życia właśnie stawało się na jego oczach. Musiał tylko spokojnie czekać i mieć nadzieję, iż Jasonowi nie stanie się nic złego. Wziął głęboki oddech.

- Proszę, informujcie mnie o postępie i przejmijcie kontrolę nad wszystkim. Jeśli coś się wydarzy, powiedzcie. A teraz proszę, dajcie mi chwilkę dla siebie…

[center]~*~[/center]

Asystenci w pomieszczeniu kontrolnym odliczali miarowo wszelkie ważniejsze informacje, uzyskując przez ten czas ciche pozwolenie Dakowskiego na kontynuowanie swoich prac. Gdy w końcu otworzył oczy, ujrzał przed sobą praktycznie w pełni uformowaną hybrydę. Dodatkowa para kocich uszu, gładki ogon wystający z odcinka guzicznego kręgosłupa i ostre pazury były widoczne na pierwszy rzut oka. Po dalszym przyjrzeniu się, mógł ujrzeć białe kiełki wystające z ust Gray’a. choć tego nie widział, był przekonany, iż oczy mężczyzny także uległy zmianie.

- Pozostał jeden proces do zakończenia operacji- poinformowali asystenci z pomieszczenia kontrolnego.

- Świetnie…- wyszeptał bardziej do siebie niż do nich Stefan. Byli już tak blisko…

… i właśnie wtedy wszystko musiało się spieprzyć.

BŁĄD KODU GENETYCZNEGO! BŁĄD KODU GENETYCZNEGO!

Czerwona lampa zapaliła się, rzucając na cały pokój krwawy blask. Cyfrowy głos komputera powiadomił wszystkich swym donośnym hałasem o tym, iż proces przebiegł nie po myśli naukowców. Asystenci w pomieszczeniu kontrolnym gorączkowo stukali w przyciski, zastanawiając się, z czym mając do czynienia, strumień biotycznych składników przestał płynąć czarnymi kablami, a profesor Stefan spojrzał z przerażeniem na swój wyświetlacz. Tylko generał Carter wydawał się niewzruszony, stojąc wyprostowany, w lekkim rozkroku, jak zwykł to robić, gdy nie miał ważniejszych zajęć nić obserwacja.

- Co? Co się dzieje?- rzucił w próżnię pytanie Dakowski, gdy jego wzrok padł na komunikat.

„Błąd kodu genetycznego

Stwierdzono nieautoryzowaną modyfikację w strukturę kodu genetycznego. DNA nie pochodzi od Felis Catus. Przerwanie modyfikacji organizmu ze względu na potencjalną szkodliwość genu. Możliwość uszkodzenia DNA organizmu podczas czynności.”

Suchy komunikat, bez żadnych porad ani choćby zwykłego przepraszam, wywołał w profesorze nieznane, dziwne uczucie. Świat stanął na głowie dosłownie w ciągu chwili, niszcząc wszelkie złudzenia odnośnie pomyślnego zakończenia projektu.

- Profesorze, co robimy?- dał się usłyszeć w głośnikach głos paniki któregoś z naukowców.

- Włączyć program podtrzymywania życia, obniżyć zawartość tlenu w masce do 30 %, przeskanować obecny genom, wykryć nieprzewidzianą modyfikację i zastąpić odpowiednią sekwencją z biblioteki. I wyłączcie to cholerne, czerwone światło!

Jakby kpiąc z profesora, do światła dołączyła syrena, a komputer wygłosił kolejny komunikat, równie groźny co poprzedni.

PRZECIĄŻENIE ZESPOŁÓW, PRZECIĄŻENIE ZESPOŁÓW! ZALECANA JEST… PSZSZT!

Nieprzyjemny, wysoki pisk rozległ się w uszach zebranych, gdy oprogramowanie przestało nadawać komunikat. Hologramy zafalowały, przestając zarówno wyświetlać, jak i odbierać jakiekolwiek dane, a ciężka maszyneria zaczęła niebezpiecznie buczeć.

- Dakowski, uciekaj stamtąd! Eksperyment przerwany, masz uciekać, to rozkaz od dowództwa!- wydarł się w mikrofon generał Carter. Mężczyzna dał się ponieść pierwotnym instynktom, wykonując obrót w tył i rzucając się biegiem do wyjścia. Odgłos za nim wzrastał na sile, zmuszając go do szybszego biegu. Dopiero w drzwiach odwrócił się, spoglądając na Jasona, dalej pogrążonego w chemicznym śnie, z wszczepionym nieznanym genem i w środku mechanicznego szaleństwa.

Profesor Stefan miał ochotę wrócić po chłopaka, otworzyć komorę i zaciągnąć go do wyjścia, gdy nagle poczuł, jak czyjaś silna dłoń chwyta go za bark i pociąga do tyłu. Ktoś uderzył też w wielki, czerwony guzik stojący obok drzwi. Żelazne wrota z napisem „biohazard”, oddzielające korytarz od pomieszczenia głównego, pierwotnie pomyślane jako zabezpieczenie przed skażeniem środowiska szkodliwymi substancjami, sprawdziły się nie najgorzej jako osłona przed wybuchem maszynerii.

Krzyk rozpaczy Stefana utonął w potężnym huku.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
0
(+0|-0)
Artykuły: Zmieniony- Prolog
Wysłano: 14.06.2010 1:42
Cat-boy
Anthro
Hihi, moje pierwsze opowiadanko :-P mam nadzieję, że się podoba? ;-)

0
(+0|-0)
Artykuły: Kicius "Zmieniony - Prolog"
Wysłano: 14.06.2010 9:37
Felis catus (czyli kot)
Smok
zapowiada się nieźle. Czekam na dalszy ciąg