Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Drvaal "Korporacja" - cz. I  
Autor: Mimik
Opublikowano: 2012/5/1
Przeczytano: 972 raz(y)
Rozmiar 12.20 KB
9

(+9|-0)
 
18 Lutego 2248, 5 Lat po stworzeniu Anisatów
Pustynia północno-europejska

Nad wypaloną pustynią upstrzoną plamami szkła i sczerniałymi wrakami unosił się pojedynczy dron zwiadowczy. Jego, niemal przezroczyste, skrzydła drżały przy najmniejszym podmuchu a delikatny kadłub był nie większy niż ludzka głowa, jednak jego kruchość byłą bardzo zwodnicza, pojazd bez problemu wytrzymałby bezpośrednie trafienie z działa rozpryskowego. Przez kulistą kamerę umieszczoną w dolnej części kadłuba obserwował pustynny krajobraz sierżant Neil Brandon. Wyciągnąwszy się wygodnie na wyściełanym fotelu oparł ciężkie wojskowe buty na pulpicie kontrolnym, sporadycznie trącając drążek sterowniczy. Z duchotą panującą w pomieszczeniu heroicznie walczył mały wiatraczek. Bucząc jednostajnie wywoływał senny nastrój. Syknęły drzwi, sierżant otrząsnął się i odwrócił, jego wzrok padł na kapral Tanię Szarewicz po czym prześlizgując się po obcisłej koszulce zatrzymał na trzymanej w ręku oszronionej puszce piwa.
-Ratujesz mi życie Tan- powiedział łapiąc puszkę w powietrzu.
-Wiem sierżancie, coś nowego w piaskownicy?- wskazała na ekrany odrywając wierzch swojej puszki.
-A co się może zmienić?- Neil zakręcił robota -wszędzie to samo-
Tania zamyśliła się wpatrując w pustynny krajobraz.
-I pomyśleć że jeszcze pięć miesięcy temu był tutaj gęsty las-
Sierżant w odpowiedzi siorbnął głośno i odetchnął z ulgą.
-Nie ma to jak zimne piwo, szczególnie kiedy na zewnątrz prawie pół setki Celsjusza-
Nagle Tania zgniotła puszkę rzucając przez ramię w kierunku utylizatora. Pochyliła się nad pulpitem i stuknęła palcem w jeden z ekranów, komputer posłusznie powiększył obraz.
-Co to jest?- zapytała zaznaczając niczym nie różniący się od innych kawałek terenu z jednym wrakiem.
-Ja nic nie widzę- Neil wyprostowała się wystukując instrukcje dla programów analitycznych.
-To tylko zwierze- mruknęła zawiedziona dziewczyna kiedy na ekranie wyświetlił się wyraźny obraz. Z wyrwanej eksplozją wieży wystawał szary pysk pantery, pomimo dzielącej ich odległości czujne niebieskie oczy wydawały się patrzeć nie na drona i jego kamery ale wprost na nich. Wyprzedzając pytanie sierżant pokręcił głową.
-Euroafrykańce uważają Anisatów za zwyrodnienie, nie ma szans-
Pantera obserwowała ich jeszcze przez chwilę po czym cofnęła się do wnętrza wraku. Słońce zaczynało już zachodzić. Sierżant wstał i skierował się do drzwi po drodze wrzucając puszkę do utylizatora.
-Spokojnej nocy-powiedział.
Tania skinęła głową tłumiąc ziewnięcie, rozciągnęła się na fotelu zrzucając buty i wyciągnęła z zasobnika przy pasie kolejną puszkę, tym razem kawy. Szarpnęła drążek sterujący wysyłając drona na wyższy pułap skąd lepiej było widać krajobraz, a raczej ciągnącą się po horyzont pustynię. Tymczasem sierżant zszedł trzy poziomy niżej do hangaru, po drodze zaglądając do centrali kierowania ogniem, królestwo kaprala Eryka - półokrągła konsola na środku dużego pomieszczenia obwieszonego łuskami, pociskami i całym tym strzeleckim sprzętem - zwykle wyglądała jak po przejściu huraganu, a kapral w samych spodniach siedział przed jakimś starym filmem wojennym z początku 20 wieku.
Neil wszedł do hangaru i stanął tuż za śluzą szukając włącznika światła. W końcu znalazł i ogromna hala, dotychczas rozświetlana tylko słabymi błyskami palnika, zalała się światłem czterech ogromnych halogenów umieszczonych w rogach pod sufitem. Cały hangar zawalony był stołami technicznymi, generatorami, częściami i sprzętem naprawczym. Z tego chaosu wyłaniały się masywne kadłuby dwóch ciężkich czołgów klasy Saratos oraz pięć mniejszych, należących do transporterów klasy Bergon, w dalszym kącie stały w rzędach drony, matowe bez ożywiającej je energii.
Sierżant podszedł do pierwszego czołgu spod którego widać było błyski palnika i kopnął w gąsienice, chwilę później bzyczenie palnika ustało a spod ciężkich płyt wysunęła się młoda, najwyżej dwudziestoletnia Anisatka-pantera, ubrana w trzy paski materiału na krzyż i gogle techniczne. Pomimo młodego wieku Nostra była bardzo uzdolnionym technikiem.
-Jak idzie naprawa?- zapytał sierżant
Pantera oparła się o wysoki kadłub i sięgnęła po puszkę z kawą.
-Na razie nie ma problemów, większa część już gotowa, jeszcze tylko zespawać osie i można będzie z powrotem montować płyty pancerne-
-A gdzie chłopaki?-
Nostra machnęła ręką w stronę drugiego czołgu zza którego dobiegało sapanie i okazyjne szczęknięcia metalu. Sierżant nie zdążył zadać pytania kiedy zza masywnej maszyny wyłoniło się dwóch Anisatów, wilk i tygrys, rozebrani do pasa nieśli długą oś grubości ludzkiego torsu.
-dobry wieczór sierżancie- powiedział Szo, tygrys. John ograniczył się do skinięcia głową. Neil odsunął się kiedy, popychając przed sobą oś, obaj wpełźli pod czołg. Między nich wcisnęła się Nostra. Wyciągnął z zasobnika trzy puszki z mrożoną kawą i postawił na błotniku po czym wyszedł gasząc światło. Idąc po schodach podniósł do ust komunikator.
-Grupa zwiadowcza Skorpion zgłoś się- spojrzał na wyświetlacz gdzie płonęło błękitne światło oczekiwania. Zielone oznaczałoby przekaz aktywny a czerwone brak kontaktu.
-Zet raport- powtórzył po dłuższej chwili, zapaliło się zielone.
-Tu Anka, Zet jest chwilowo niedysponowana-
-Co znowu jej się stało?- zamyślił się mając przed oczami tą niewysoką czarnowłosą dziewczynę.
-chwilowa niewydolność oddechowa, poza tym nic się nie dzieje-
-dobra nie chcę wiedzieć dlaczego, w sektorze 8-16 w jednym z wraków jest zwierzę, zachowajcie ostrożność-
-tak jest sierżancie, bez odbioru-
Przypiął komunikator z powrotem do pasa zastanawiając się co go podkusiło żeby wysłać na patrol Ankę razem z lwicą. Otworzył śluzę do koszar, panował tu przyjemny chłód. Usnął jak tylko dotknął głową poduszki.

...

Trzy godziny później obudził go przenikliwy dźwięk alarmu. Światła migotały na żółto.
Pobiegł do centrum zarzucając na siebie koszulkę.
-Co się stało?- zapytał wpadając do pokoju. Ciężkie buty zostawiły długi ślad na podłodze.
-pięć minut temu wychwyciłam na radarze słabe echo, obiekt wielkości dużego czołgu, kamery drona nie pokazały niczego- zaraportowała Tania wywołując jednocześnie intruza przez radio -tu dziesiąty posterunek Korporacji, do nieznanego obiektu w sektorze 9-4, podaj swój kod identyfikacyjny, w przeciwnym razie otworzymy ogień-
Zabrzęczał sygnał i na jednym z bocznych ekranów pojawiła się twarz Eryka
-Systemy ofensywne gotowe do działania, czekam na rozkaz-
-sektor 9-4, pojedynczy cel-
-Sierżancie...- mruknął kapral- na radarze nic nie ma, podczerwień pusta, pasmo fotonowe ciemne, nie rejestruję tez żadnych dźwięków-
Tania spojrzała znowu na radar -gdzie to kurwa jest?- zaklęła przeskakując wszystkie dostępne zakresy. Ciemnofioletowa pustynia widoczna w termowizji ustąpiła czarnej, gdzieniegdzie rozjaśnionej pojedynczymi smugami gwiazd.
-pusto... tu też, i tu, tu też nic nie widać- raportowała kolejno
-jest coś na sejsmicznym, echo znikome ale wystarczy- Chwycił nadajnik -do obiektu w sektorze 9-7, zdezaktywujcie kamuflaż i podajcie kod identyfikacyjny- powiedział po czym zwrócił się do Eryka -celu w 9-8, ogień zaporowy-
Zadrżała ziemia kiedy, ulokowane tuż za głównym budynkiem, działa artyleryjskie rozpoczęły ostrzał. W ciemności pojawiły się jasne wykwity eksplozji.
Tania tymczasem włączyła maksymalne wzmocnienie sygnału, ślad sejsmiczny zabłysł mocniej, jednocześnie zauważyła migającą lampkę komunikacji bliskiego zasięgu. włączyła odbiór.
-...ognień. Powtarzam tu Kapitan Cyrus Hartman z 3 grupy desantowo-szturmowej, kod 316, wstrzymać ogień. Powtarzam...-
-Słyszymy was Kapitanie- powiedziała -wstrzymujemy ogień, dlaczego nadajecie na tym zakresie?-
Kanonada ustała równie szybko co się zaczęła.
-Wysiadła większość systemów żołnierzu, potrzebujemy osłony przeciwlotniczej od dwóch dni ściga nas skrzydło bombowców Unii-
-Zrozumiałem kapitanie, osłona w drodze- sierżant chwycił komunikator i wywołał hangar.
-Nostra, bierz chłopaków i trzy Bergony, sektor 9-9, skrzydło bombowców-
Niecałe dziesięć sekund później wrota hangaru otworzyły się wypuszczając ośmiokołowe transportery. Wyposażone w zaawansowane systemy maskowania i zakłócania, ciężkie działa rozpryskowe umieszczone z tyłu kadłuba i wyrzutnie minirakiet, są w stanie strącić z nieba dowolną jednostkę w czasie krótszym niż dziesięć sekund.
-Sierżancie- spytała Tania -wydawało mi się że oficerowie walczą zza biurka, nigdy dotąd nie widziałam żadnego na froncie-
Neil oparł się o pulpit wpatrując, w widoczny na jednym z ekranów, hełm spod którego wystawały krótkie kosmyki jasnych włosów. W tle widać było drugą postać w kombinezonie lekkiej piechoty, oraz wszechobecne iskry strzelające z poszarpanych ścian.
-Zdarzają się tacy którzy w życiu nie usiedzą w jednym miejscu-
Na nocnym niebie pojawiły się ogniste smugi unijnych samolotów, leciały zupełnie nie kryjąc się, bez kamuflażu. Krótkie beczkowate kadłuby łagodnie przechodziły w długie, trójkątne skrzydła. Nie miały ogona a silniki, umieszczone tuż przy kokpicie, pomimo tego że dramatycznie ograniczały widoczność, sprawiały też że samolot był ociężały. B-49 przenosił jednak do pięćdziesięciu ton bomb, co w połączeniu z ciężkim pancerzem i osłonami czyniło go śmiertelnym zagrożeniem dla powolnych jednostek lądowych. Najsłabszym jego punktem były wrażliwe na ostrzał silniki. Bombowce leciały w szyku trójkątnym pomiędzy kolejnymi była odległość stu metrów w pionie i poziomie, trzecia para leciała nie więcej jak dwadzieścia metrów nad ziemią.
Ona też jako pierwsza dostała się pod ostrzał nadjeżdżających z boku Bergonów, pierwsza salwa poszarpała lewe skrzydło bliższego samolotu podrzucając i odwracając go na plecy. Zanim zdążył uderzyć w ziemię, kolejna salwa dosięgła jego towarzysza a lecące tuż za nią minirakiety rozerwały go na kawałki.
-dwa zeszły zostało sześć- rzuciła Nostra gwałtownie skręcając, koła zabuksowały wyrzucając fontanny piachu.
Skrzydło samolotów rozpoczęło powolny skręt, ostatnia dwójka jednak wciąż była w zasięgu, jeden eksplodował w powietrzu kiedy przypadkowa rakietka eksplodowała wewnątrz luku bombowego zaś drugi spadł w płomieniach oświetlając nocną pustynię. Nostra wjechała na jedną z wydm żeby mieć lepsze pole ostrzału, a raczej próbowała wjechać. Polegając na elektronicznych systemach nie mogła widzieć w pełni zakamuflowanego czołgu Kapitana Cyrusa. Na szczęście wspinając się na zbocze zmniejszyła prędkość więc zderzenie było niegroźne.
-Witam żołnierzu- Kapitan rzucił przez komunikator -przyjechaliście w samą porę żeby zobaczyć fajerwerki-
Tuż nad kadłubem Bergona zapalił się na chwilę biało-błękitny punkt.
-Jasna cholera- zaklęła Nostra cofając transporter
Jaskrawy wystrzał z działa magnetycznego rozerwał jeden z bombowców na kawałki, po krótkiej chwili jego los podzielił drugi i z oderwanym skrzydłem eksplodował wbijając się w ziemię. Reszta pilotów nie miała jak zareagować, efektywny zasięg działa magnetycznego równy był zasięgowi wzroku, jeden po drugim bombowce wybuchały znacząc pustynię resztkami. Jedyne czego nie można było odmówić tym pilotom to odwaga, a może głupota. Żaden z nich bowiem nie odezwał się słowem, nie próbowali negocjować ani się poddać, ginęli w milczeniu nie mogąc nawet nawiązać walki. Z jednym wyjątkiem, od ostatniego z samolotów na chwilę przed wybuchem odłączył się drobny kształt wykwitając bielą spadochronu."
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
0
(+0|-0)
Opowiadania: Korporacja - cz. I
Wysłano: 1.05.2012 18:14
Zaklęty Smok
Inna forma
literówki:
Cytat:
pomimo dzielącej ich odległości czuje niebieskie oczy

Cytat:
obwieszonego łuskami (brak przecinka) pociskami

Cytat:
Tania tymczasem włączył(a)

Cytat:
dostała się po ostrzał

Cytat:
ostatnich dwóch jednak wciąż (nie) było w zasięgu


Poza tym, mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego, ale generalnie mi się podoba. Masz plusa.

0
(+0|-0)
Opowiadania: Korporacja - cz. I
Wysłano: 1.05.2012 19:42
Pantera
Zmiennokształtny
Literówki poprawione, dziękuję za zwrócenie uwagi.

0
(+0|-0)
Opowiadania: Korporacja - cz. I
Wysłano: 1.05.2012 20:52
Potworek spod koca
Zmiennokształtny
Na razie zapowiada się zdecydowanie na plus. Zobaczymy jak akcja będzie się rozwijała ;-)k

0
(+0|-0)
Opowiadania: Korporacja - cz. I
Wysłano: 1.05.2012 21:27
Pantera
Zmiennokształtny
Spoiler: nie ma spoilera ale będzie się działo :P

0
(+0|-0)
Opowiadania: Korporacja - cz. I
Wysłano: 1.05.2012 22:09
Potworek spod koca
Zmiennokształtny
No domyślam się. ;)