Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: trajt ,,Czeski przedział pomonachijski" - cz. I  
Autor: trajt
Opublikowano: 2013/2/8
Przeczytano: 688 raz(y)
Rozmiar 8.95 KB
3

(+3|-0)
 
Było to tuż po Monachium, gdy cywilizowane kraje zachodniej Europy uznały barbarzyńskie prawa za nadrzędne nad prawa wolnych narodów. Tym samym porządek powersalski, dający (znikome) nadzieje dla wielu pokoleń na lepsze jutro, został haniebnie zbluzgany, przez własnych budowniczych. Dawna ziemia czeska, pozostawiona samej sobie na pastwę wroga, jako pierwsza mogła stawić czynny opór nowemu niebezpieczeństwu. Tymczasem kaganiec pokoju ( za wszelką cenę) stał się zwykłym sznurem wisielca, który popełnił samobójstwo. Tak oto bowiem ład wersalski, mogący dać nadzieje na pokój, odchodził z aprobatą i oklaskiem wszelakich rządów.
Zdarzyło się, że pewnego dnia, kilka dni po tych wydarzeniach, na pograniczu obydwu krajów przystanął między europejski cud techniki - ekspres Paryż-Warszawa. Był to najnowocześniejszy środek lokomocji, mający przyćmić Orient Ekspres i kolej transsyberyjską (i dać przykład światu, że Europa po wojnie światowej nadal jest światełkiem nadziei). Dlatego też sama budowa oparta została o wzorce rzymski, hellenistyczne oraz grackie. Przedziały sypialniane przypominały cesarskie łoża, a korytarze przystrojono kolumnami i płaskorzeźbami, kopiując dla nich dzieła Florentyńczyków, Mediolańczyków czy Italików. Owym ruchomym Akropolem podróżowali spragnieni wypoczynku turyści oraz przeróżni dandysi i dekadenci końca pewnej epoki...
Epoki, która już niestety nigdy nie powróci.
Chwilowy postój tłumaczono problemami administracyjnymi, ale plotki robiły swoje. Mówiono o wybuchu wojny; o rewolucji bolszewickiej w Pradze; o śmierci Hitlera.... Korzystając z wolnej chwili część pasażerów wysiadła, aby rozprostować kości; inni pozostali, wręcz zastygli w siedzeniach, czekając na rozwój wypadków, odległe im i nieznane, a których się obawiali. Nastrój sielanki wzmacniała obecność okolicznego (polskiego) miasteczka, dokąd udała się znaczna grupa letników.
Akurat jeden z przedziałów zajmowało, aż czterech przeróżnych jegomości: angielski buldog, przypominający ubiorem i manierami członka Izby Lordów, francuski biały kocur, skrobiący dosyć głośno koslawe notatki piórem, polski szary zając, układający na kolanach pasjansa oraz wilk, czytający sudecką gazetę, który wsiadł niedawno na niemieckiej stacji. Wszyscy obecni używali języka dżentelmenów – esperanto – rozmawiając o problemach współczesnego świata.
- Ten Hitler – buldog wyrzucił do kosza wypalone cygaro – to nowy Napoleon. Nawet więcej, drodzy panowie, to większy wódz niż Napoleon. Nie przelał żadnej krwi a powiększył swój kraj parokrotnie. I to w imię dziejowej sprawiedliwości.
- Nie byłbym taki pewien.- Kot przerwał pisanie. - Napoleon był Korsykaninem... Natomiast Hitler, cóż, to zwykły mieszaniec narodów monarchii habsburskiej.
- Wie szanowny pan, jako dziennikarz...
- Jako historyk – poprawił Anglika Francuz. - Jako historyk.
- Jako historyk, musi pan znać pewne procesy, kształtujące dzieje narodów. Niemcy od wielu lat, od czasów Bismarcka, nie posiadali takiego wielkiego przywódcę.
- Tyle, że Bismarck był tylko premierem – zauważył, uśmiechnięty Polak. - Był tylko premierem. Wprawdzie pokonał wnuka Napoleona, ale czy dokonał czegoś większego?
- Otóż to! - Krzyknął tryumfalnie kocur. - Otóż to! Bismarck nie dokonał wielkich rzeczy. Sprawił, że Niemcy był wielkie, lecz sami Niemcy byli malutcy.
- Gdybym był Niemcem, to zapewne bym się obraził, lecz jako poddany jego królewskiej mości mam to w nosie. My, Brytyjczycy, moglibyśmy pozwolić Niemcom panować nad kontynentem przy Rosji. Ale morza był, są i będą w posiadaniu Brytanii.
- Według naturalnej kolei rzeczy – zając schował karty – każda potęga kiedyś zanika. To naturalne.
- Gada pan bzdury.- Buldog nie mógł znieść takiej obelgi wobec majestatu Royal Navy. - Flota brytyjska króluje nad każdym oceanem i morzem, w każdym zakątku globu.
- Ale na ladzie armia brytyjska zawsze umykała przed wrogiem, nawet najprymitywniejszym - odezwał się ponury głos wilka zza gazety. - Zapomniał pan o Burach? O Indiach? O Zulusach? Wasi żołnierze nie potrafiliby w stanie obronić Londynu, gdybyście nie byli wyspą. Mahdi w Sudanie, gdyby miał odpowiednią liczbę dział przeciw-okrętowe, spokojnie by zjednoczył całą Północno-wschodnią Afrykę. Ba, nawet by pokonał Turcję i opanował Irak oraz Persję.
- Brak panu honoru. Tylko ktoś niehonorowy potrafi obrażać największe mocarstwo świata.
- Tylko ktoś niehonorowy, potrafi wydać przyjaciela w ręce wroga dla ratowania własnego ogona. Wielka Brytania jakoś tak uczyniła.
Chwilowo nastała niezręczna cisza. Francuz i Polak zrozumieli co miał na myśli wilk. Nie chcieli jednak wchodzić pomiędzy Anglikiem a Niemcem. Tak, Niemcem, gdyż gazeta stanowiła zaskakujący kamuflaż dla Czecha. Wolał przez pewien czas nie ujawniać narodowości, chcąc wysłuchać ploteczek - dotyczących aktu zdrady wobec jego ojczyzny.
- I pan pochodzi z Sudetów? Dziwi mnie, że Niemiec tak mówi o Monachium; traktacie przywracającym Niemcom ich pradawne ziemie.
- Jestem Czechem. - Rzekł ze stoickim spokojem, rozsuwając gazetę, pokazując w ten sposób swe oblicze. Był równo ogolony i miał małe czarne wąsy. - Urodziłem się w Pradze, służyłem w CK armii i dotychczas żadna osobo nie igrała ze mną tak mocno jak pan.
- Mógł się pan ujawnić wcześniej – rzekł Francuz, rozpoczynając partyjkę wojny z Polakiem, zakrapianą drobną piersióweczką. - Trochę to tak głupio. No, wie pan... Udawać Greka?
- Czyli również pan, wolałby abym był Niemcem?
- Narodowość dla mnie to rzecz obojętna.
- Dla mnie też.- Dodał zając.
- Ja również pomijam kwestie narodowościowe – rzekł buldog - jeżeli nie podchodzą pod kwestie równowagi na kontynencie. Kongres wiedeński ustanowił ponad stulecie pokoju.
- Aczkolwiek, jeszcze chwile temu, pan, właśnie pan, oświadczył, że Hitler jest genialnym strategiem. Ktoś taki jak Hitler nie zasługuje na takie miano, honorujące go i stawiające go między wielkich wodzów historii; Aleksandra, Miltiadesa, Cezara... My, Czesi, daliśmy światu
wielkiego wodza, Jana Žižke. Ten zacny hetman potrafił, przy niewielkich stratach, za to z wykorzystaniem dostępnych środków. Wywyższanie Hitlera ponad kogoś, tak wielkiego jak Žižka, urąga pańskiej chybionej inteligencji. Co do Wiednia.. większej gafy pan nie umiał strzelić. Cały XIX wiek, dzięki pańskiemu Wiedniowi, stał się wiekiem powstań ludowych, reinkarnacji narodowych i zapoczątkował upadek monarchii z całego kontynentu...
Wilk mówił spokojnie. Wszystko tłumaczył dokładnie, jednocześnie demaskując krótkowzroczność myślenia buldoga. Pewnie to z powodu natury Wyspiarzy – bezpiecznie oddzielnych od koszmarnego kontynentu, potrafiących jedynie psioczyć zgryźliwie wobec innych narodów. A teraz , w tym momencie, pewien przedstawiciel trzeciorzędnego narodu, ba, nawet czwartorzędnego narodu, nieposiadającego własnej państwowości, którą i tak zawdzięczają kulturze niemieckiej.. To nie do pomyślenia, dla obywatela brytyjskiego, światowego.
Kiedy wilk przestał mówić buldog zapalił następne cygaro:
- To sprawiedliwość dziejowa. Czechosłowacja stanowiła wyłącznie punkt zapalny...
- Jak Austria? Jak Nadrenia?
- Z Nadrenią było inaczej – powiedział Francuz. W jego głosie dało się wyczuć mocny alkohol.- Tamtejszą sytuację dało się opanować. Sam Wielki Piłsudski namawiał naszego premiera do ataku na Niemcy.
- Pomylił się pan szanowny – poprawił go Polak, również zbytnio pachnący alkoholem. Jakiekolwiek towarzystwo zawsze wymusza do sięgnięcia po piersiówkę. To czysta kwestia towarzyskiego obycia.- Kwestia Nadrenii to jak z kwestią Wilna. Niby nasze, ale jakieś inne. Takie.. litewskie. Z drugiej strony – tu zając zniżył głos – Czesi sobie na Monachium zasłużyli. Śląsk Cieszyński od wieków, choć pod obcym berłem, to zawsze bił polskością.
- Upił się pan.
- Jak to Polak – wtórował Anglik.
- Zamilcz, pan! - Krzyknął groźnie. - Pański dureń, Lloyd George, powinien zginąć...HIC!... za całe zło...HIC!... jakie uczynił nam...HIC!... Polakom!
- I Francuzom! - Dodał krzykliwie kocur. Zręcznie wszedł w zdanie zającowi, zapewne nie mając pojęcia o całym świecie, w jakim przebywał. Po chwili wespół z Polakiem zaczął śpiewać Marsyliankę. Alkohol i piosenka nieadekwatna do sytuacji umie łączyć różne narody.
- Wyjdziemy na korytarz, pogawędzić? - Zaproponował Czech. - Tam porozmawiamy w ciszy.
- Z miła ochotą.
Buldog wstał i wyszedł za wilkiem z przedziału.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
3
(+3|-0)
Artykuły: trajt,,Czeski przedział pomonachijski"- cz.I
Wysłano: 9.02.2013 18:59
Lis pustynny (vulpes zerda)
Anthro
PERMABAN
Zauważone błędy:
"pograniczu obydwu krajów przystanął między europejski cud techniki - ekspres Paryż-Warszawa."

"budowa oparta została o wzorce rzymski, hellenistyczne oraz grackie."

"czasów Bismarcka, nie posiadali takiego wielkiego przywódcę."

"Ale morza był, są i będą w posiadaniu Brytanii. "

"Mahdi w Sudanie, gdyby miał odpowiednią liczbę dział przeciw-okrętowe, " Nie spotkałem się z określeniem "działa przeciwokrętowe" - jak już to "artyleria nadbrzeżna". Tutaj wstarczy "działo" bez przymiotnika.

"Ten zacny hetman potrafił, przy niewielkich stratach, za to z wykorzystaniem dostępnych środków. Wywyższanie Hitlera " Tutaj chyba zdanie ominąłeś mające traktować o walorach dowódczych Zizki.

Co do merytoryki:
Brzmi to całkiem ciekawie i sensownie. Brakuje mi jednak podawania jakiś dat, w powieściach historycznych dobrze otwierać i zamykać datą historyczną wątek.

Nie trafia do mnie porównanie Nadrenii do Wilna. Absolutnie. Nadrenia była terenem tylko okupowanym, nigdy na mocy prawa międzynarodowego _Traktatu Wersalskiego) nie zmieniła przynależności państwowej. Litwa środkowa została anektowana przez Polskę de facto i de iure, z zgodą Ligi Narodów (po fakcie). Tylko Litwa nie uznała tej decyzji.

Zachowanie Polaka i Francuza trochę za bardzo uderza stereotypem, wiesz?

Na razie tyle, czekam na więcej.

0
(+0|-0)
Artykuły: trajt,,Czeski przedział pomonachijski"- cz.I
Wysłano: 11.02.2013 22:02
husky / wilk
Anthro
Bardzo dziękuje za znalezienie błędów - wzmocni to moją czujność w poprawianiu kolejnych tekstów.

Co do pozostałych kwestii:

Kwestia pierwsza - daty.
Co do dat... O gustach i guścikach się nie dyskutuje, ale rzeczywiście, tutaj masz nieco racji o datach wprowadzających.

Kwestia druga - sprawa Nadrenii do Wilna ( związana z kwestią trzecią)
Zgoda. Lekko przesadziłem z takim porównaniem, ale chodziło mi o lekki zabieg humorystyczny, czyli:
Jak o polityce po paru głębszych :-Dk

Kwestia trzecia - zachowanie Polaka i Francuza
Zgoda, również nieco stereotypowo, ale nie zauważyłeś, że pod pewnym względem przez postacie opisałem politykę zagraniczną poszczególnych krajów tego okresu. Jako ciekawostkę dodam, że pierwotnie w przedziale mieli jechać także Węgier (zwolennik Monachium) oraz Niemiec( dawny zwolennik Hitlera, będący obecnie na emigracji politycznej).