Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Trigger - Gdy chcesz się z kogoś pośmiać pisząc o nim opowiadanie...  
Autor: Trigger
Opublikowano: 2013/6/10
Przeczytano: 911 raz(y)
Rozmiar 11.04 KB
-1

(+2|-3)
 
AKT 0
Nowe odczucia

20 letni guru Krzysztof uważał że ten dzień będzie taki jak wszystkie inne. Wstał rano, pościelił łózko, odsłonił zasłony, spożył śniadanie i zgodnie z codzienną rutyną ruszył do uniwersytetu. Po wielu godzinach miałkiej i nic nie wnoszącej nauki wrócił do domu z jedną i jedyną tylko aspiracją - aby wyruszyć do świata pełnego przyjaźni, miłości i rozkosznej rozpraszającej monotonię każdego dnia dawki ekscytacji. W domu w okolicy okna zastał małego ślimaczka. Stworzenie nie zwróciło szczególnej uwagi Krzysztofa więc machnięciem ręki zrzucił stworzenie ze skrawku parapetu. Przysiadł na chwilę i pomyślał w jaki sposób mógłby osiągnąć swój cel. Gdy po chwili jego matka weszła do pokoju zauważył ,że przyniosła jego świeże ubrania. Podszedł do składu koszulek , przyłożył jedną do swojej twarzy wdychając jej woń.

Spędził tak około godziny ciesząc się z nieustającej ekstasy spowijającej jego zmysly. - Zniewalające - odrzekł Krzysztof odkładając koszulke na bok. Przez krótki moment pomyślał ,że to może być coś na co czekał całe swoje życie, że możliwe stanie się dla niego osiągnięcie czego tylko zechce, jedyne czego teraz potrzebował to codziennej dawki proszku do prania wchłoniętego w jego ulubione T-shirty.

AKT I
Brudas

Młody student spędził wiele nocy rozmyślając nad tym w jaki sposób może doprowadzić do uzyskania codziennej dawki swojego nowego narkotyku. Sporządzając plan postanowił sprawdzić nawyki swojej matki. Postanowił ,że dowie się jak często jego ubrania są prane oraz jaki proszek do prania spowodował tak natychmiastowy i jednocześnie intensywnie błogi efekt.

Koło godziny 16stej Pani Krzysztof wróciła do domu. Krzysztof już na nią czekał. To teraz wszystkie jego plany miały zostać zrealizowane. Sprawdzając grafik zwrócił szczególną uwagę na to ,że jego matka zawsze kieruje się do kuchni a dopiero potem wraca do przed pokoju zdjąć wszelkie zbędne ubrania. Krzysztof ukrył się sprytnie pod stołem w kuchni bacznie spoglądając na swoją ofiarę. Kobieta odłożyła zakupy i wróciła by się przebrać. Chłopiec natychmiast wykrzystał okazję spoglądając wprost do torby. Proszek do prania o skromnej nazwie "e" pojawił się przed jego oczyma. Wyjął z kieszeni swój podręczny jednorazowy aparat robiąc zdjęcia aby uchwycić opakowanie w jak najlepszym świetle. Chwilę później wrócił pod stół mając nadzieję że kobieta nie zorientuje się co się stało.

Następnym krokiem było doprowadzenie swoich ubrań do ponad przeciętnej nieczystości. W tym celu wykorzystał swoje figurki postaci z ulubionych mang które stały na blacie w rogu jego wszechstronnego pokoju. Statuetki były obklejone serowymi Cheetosami oraz posiadały plamy po jego ulubionych napojach gazowanych (na pewno nie coli w której nasz bohater najwyraźniej nie gustował) . Krzysztof nie miał zamiaru ich wymyć gdyż uważał ,że ich ponad przeciętna wartość sentymentalna pozostanie wysoka tylko wówczas gdy pozostawi je w takim stanie jakim je ochrzcił pierwszego dnia po ich uzyskaniu. Podszedł do nich oddychając ciężko. Wiedział ,że straci wspomnienia ale otworzy sobie bramę do nowych przeżyć, do świata pełnego szczęścia. Zawachał się ale już po chwili chwycił figurkę żółtowłosego ninja i wtarł pozostający na niej brud w swoje ubrania. Pocierał, pocierał aż do utraty tchu, aż wszystkie jego plastikowe z gumowymi elementami posążki zostają wytarte do czysta.

Gdy skończył był cały roztrzęsiony. Nie mógł złapać oddechu, nie do końca potrafił skoncentrować wzroku na jakimkolwiek otaczającym go obiekcie. Spojrzał na swoje ręce. Mimo grubej warstwy klejącego się brudu zauważył ,że dłonie mu się trzęsą. Wiedział ,że zrobił coś złego, zrozumiał w końcu ,że nie potrafi się kontrolować, że jest uzależniony.

AKT II
Nowa nadzieja

Zdenerwowany wybiegł na ze swojego mieszkania. Zbiegał po schodach, starał się nie myśleć o tym co zrobił. Gdy tylko wyskoczył przez główne drzwi klatki schodowej upadł na ziemię. Nie mógł się ruszyć, spoglądał blado na niebo. - Cc co się ze mną dzieje. Nie mogę się ruszyć. Czy to jest już mój koniec ? - płaczliwe myśli zaczęły nabiegać mu do głowy. Nagle w pobliżu pojawił się mały ślimak. To ten którego widział parę dni temu w swoim mieszkaniu. Czyżby te małe stworzenie przybyło tu się na nim zemścić ? Czas mijał nieubłaganie a drobna kreatura zbliżała się do niego. Sparaliżowany Krzysztof chciał tylko jednego w tej chwili, uwolnić się. Ślimak wślizgnął się na jego twarz a obrzydzenie ogarniające Krzysztofa uwolniło go od niewładu kończyn. Młodzieniec wstał pełen energii jednak wciąż przytłoczony nie mijającym pragnieniem wciągnięcia niesamowicie przyjemnej woni przez jego otwarte nozdrza.

Krzysztof pełen wdzięczności dla stworzenia postanowił zostawić je na swojej pełnej desperacji facjacie. Nie mógł się poddać, nie mógł teraz ustąpić. Jego marzenia były bliskie zrealizowania. Wyjął z kieszeni skrawek różowego papieru. Ostatnim punktem na jego liście był rabunek. Krzysztof wpadł na ten pomysł po 7 godzinach braku snu i całonocnym maratonie "Szklanej półapki". Opierając na filmie wpadł na plan. Sporządził własnej roboty broń. Używając metody zwanej cięcie papieru którą to umejętność nabył w najłodszych latach jego życia wytworzył konstrukcję przypominającą broń. Podłóżny strzęp papieru miał symbolizować lufę zaś urywek zwisający od dołu zgrabnie imitował rękojeść. Krzysztof ruszył. Biegł ile sił w nogach. Był już blisko. Ostatnia faza planu niemal zrealizowana.

AKT III
Zatracony cel

W sklepie spożywczym znajdowała się jedynie garstka osób. Młoda dziewczyna w wieku na oko ośmiu lat, starsza babcia w pięknej koronkowej sukni oraz sprzedawca, niewysoki brunet który z kamienną twarzą przyjmował kolejne zamówienia dziewczynki która zamawiała coraz to więcej różnokolorowych gum do żucia. Nagle, zupełnie nieoczekiwanie w drzwiach ukazał się mężczyzna z śliskim stworzeniem na jego policzku. Podszedł do sprzedawcy spoglądając na niego. Jego świdrujący wzrok miał za zadanie przerazić sprzedawcę który wręcz ze stoickim spokojem przyjmował jego przeszywające spojrzenie. Jednak to co nastąpiło chwilę później było dla niego totalnym zaskoczeniem.

Ręka krzysztofa powoli ruszyła do jego kieszeni. Jego palec już dotykał papierowej rękojeści, podczas gdy pozostałe palce gładziły jego udo jak gdyby chciał uspokoić się tymi drobnymi pieszczotami. Gdy skończył głaskać się po zgrabnym biodrze, podniósł swoją dłoń i fabrykowana broń skierowała się prostu przed twarz ekspedienta. Ten padł od razu na ziemię. Krzysztof uruchomił aplikację na swoim telefonie imitującą wystrzał broni. Cały personel sklepu w jednej chwili wyskoczył z bocznych drzwi. Wszyscy byli przerażeni. Blondas chciał tylko jednego i starał się za wszelką cenę do tego doprowadzić. - Oddajcie m-mi swój skład E - wykrzyknął wymachując fałszywym pistoletem. - E? - odpowiedziała stojąc tuż za nim młoda dziewczynka. - Chodzi mi o p-proszek do p-prania moja droga - Odrzekł łagodnie uśmiechając się do młodej osóbki. - Bardzo śmiesznie pan mówi - zwróciła się do niego dziewczynka wyszczerzając swoje białe ząbki. Ten jeden ruch, ta jedna kwestia mogła by doprowadzić każdego do istnej furii. Krzysztof w jednej chwili skierował broń w stronę dziewczyny. Jego palec nie schodził ze spustu. Celował jej wprost między oczy z niesmakiem na twarzy. Ślimak właśnie naszedł na jego usta.

Trwali w jednej pozycji przez dłuższą chwilę, sprzedawca nie mogąc wytrzymać nieustającej ciszy i wręcz zniewalającego ciśnienia pchnął Krzysztofa wytrącając mu broń z dłoni. Chłopak rzucił się do drzwi, uderzył w nie swoim ramieniem otwierając na oścież. Skierował się w pobliże swojego domu. Tym razem nie biegł, jego ruchy były tak płynne ,że określenie cwał bardziej oddawało by naturę jego manewrów. Wbiegł do klatki i przysiadł na schodach nie mogąc wytrzymać tego ,że wszystko tak dobrze przemyślał ale zostały z tego tylko nici. Krzysztof zdjął z z podbródka ślimaka i popatrzył na niego. - Ty jedyny mnie rozumiesz, ty jedyny byłeś tam przy mnie i starałeś się mi pomóc. Czasami myślę ,że stworzenia takie jak Ty rozumieją więcej niż przedstawiciele tak zwanego najbardziej inteligentnego gatunku na całej ziemi - pomyślał.

AKT IV
Gdy wszystko zawodzi

Jak się okazało jego postępek został nagrany na kamery wewnątrz sklepu w kierunku którego przeprowadził dywersję. Policja trafiła do jego domu powołując się na video ukazujące rzezimieszka napadającego na obiekt handlowy. Główną jego cechą był sporej wielkości pieprzyk przypominający oślizgłego mięczaka. Mimo oczywistego braku podobieństwa policja pojmała sąsiada rodziny Krzysztofów, Grzegorza. Za powód podali podobnej wielkości plamkę na skórze, a różnice w wyglądzie zewnętrznym uzasadnili tym ,że w czasach współczesnych operacje plastyczne potrafią być przeprowadzane w naprawdę zadziwiającym tempie.

Krzysztof odetchnął z ulgą gdy tylko dowiedział się ,że za jego zbrodnie zostały zostały przekierunkowane i mimo drobnych skrupułów potwierdził kryminalną działalność sąsiada. Położył się na łózku rozmyślając jaki zakręcony był jego dzień. Zrozumiał ,że może przeżywać niesamowite przygody bez używania domowych środków psychotropowych. Wystarczy tylko prowadzić przestępczą działalność aby życie w końcu nabrało sensu. Chwilę później usłyszał pukanie do swoich drzwi. -K-kto tam ? - odpowiedział zbity z tropu. Otworzył drzwi i ujrzał dziewczynkę, tę samą która wcześniej była w sklepie. Zaprosił ją do środka i poprosił aby usiadła. Dziweczę rozsiadło się wygodnie i już chciało coś powiedzieć gdy Młodzieniec przyłożył jej palec do ust. - Nic nie mów, wiem co chciałaś mi powiedzieć, ja też Cię kocham moja droga - Podszedł do niej uścisnął ją uraniając łzę gdyż ślimak siedział teraz na jego brwi doprowadzając go do drobynch reakcji alergicznych.

Mijały dni a Krzysztof poznawał swoją nową przyjaciółkę coraz lepiej. Zauważył ,że mają wiele wspólnych tematów do rozmowy, że jest między nimi chemia i naprawdę miał już cel w swoim życiu. Cel który nie był związany z wchłanianiem dziwnych substancji. Wymyślił nowy plan. Tym razem jak powtarzał sobie w myslach, dobry.
Postanowił zostać hodowcą mięczaków.

Koniec Części pierwszej no i ostatniej

TO DO CHOLERY MA BYĆ GROTESKOWA PARODIA NAWIĄZUJĄCA DO SŁABYCH I NIE ZBYT INTELIGENTNYCH KSIĄŻEK jak np Dziewiąty mag (PRODUCT PLACEMENT POZWIJCIE MNIE)
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
1
(+1|-0)
Opowiadania: Gdy chcesz się z kogoś pośmiać pisząc o nim opowiadanie...
Wysłano: 12.06.2013 0:36
Na zdrowie. :lolk:

0
(+0|-0)
Opowiadania: Gdy chcesz się z kogoś pośmiać pisząc o nim opowiadanie...
Wysłano: 12.06.2013 0:36
Smoko Kicia
Anthro
Dziękuję moja droga !