Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Sibbil Fo - Fomarańcze - Prolog  
Autor: Sibbil Fo
Opublikowano: 2014/6/21
Przeczytano: 664 raz(y)
Rozmiar 7.81 KB
1

(+1|-0)
 
Witajcie. Dziś przedstawię wam opowiadanie o Fo, hienie pręgowanej, która rok przed swoją pełnoletnością straciła ostatniego rodzica i jako iż wolą jego nie była, by syn trafił do ośrodka na rok, postanowił wysłać ją do kogoś innego, ale to w dalszych częściach opowiadania. Na początku będzie trochę wojny, lecz szybko powrócimy do cywilizacji nam dobrze znanej jako Europa.

Miłego czytania!

20 lipca 2004 roku. Słońce przypalało żołnierzy czwartego dywizjonu szturmowców, którzy nie mogli nic z tym zrobić, gdyż zdjęcie swojego munduru równało się z narażeniem się generałowi. Żołnierze czekające przed zaspą piasku w swych pustynnych kolorach munduru z daleko nie przypominali zwierząt. Dlatego 200 metrów dalej, w mieście Saha-Eluna, w Arabii Saudyjskiej, tamtejsi terroryści, Czarne Ogony, nie wiedzieli nic o zasadzce, która na nich czeka. Pakowali właśnie amunicję do swoich wyrzutni rakiet i karabinów. Wracając jednak do żołnierzy 4. dywizjonu szturmowców, czekali oni na sygnał kapitana Gooseberry'ego. Był to owczarek niemiecki żółty z czarnymi plamami oraz z czerwonymi oczyma. Wpatrując się przez lornetkę czekał on na gotowość statków, które stacjonowały w porcie Saha-Eluna i przygotowywały się do ataku. Gdy wszystko było gotowe, kapitan dostał sygnał z radia i tak zaczęła się wielka rzeź.
- Do boju! - kapitan i generał wstali po kolei popychając każdego żołnierza karabinem maszynowym, pistoletem maszynowym, wyrzutnią rakiet i karabinem szturmowym. Przed tym po całym miasteczku Saha-Eluna rozprzestrzenił się ogień z wyrzutni rakiet okolicznych statków. - Raz, dwa, raz, dwa! Ruchy, ruchy! Nie ma na co czekać, zwierzaki! To jest ich ostatni bastion w Arabii Saudyjskiej! Po tym będzie Iran i Irak! - W mieście rozbrzmiało od strzałów, wybuchów i zawalających się budynków. Niestety, statki zniszczyły tylko dzielnice: Handlowa, Deptak i Bogata. Została wówczas najgorsza, biedoty. Tamtejsze domy są ciasno poustawiane, z drewna, gliny, blach, a ludzie tam zrobią wszystko dla pieniędzy. Żołnierza wraz z dwoma przywódcami dołączyli do WBR, Wilków Białej Rewolty, którzy pomagali kampanii USoF (United States of Furries) i najemnikom ze Europy.
Kapitan Gooseberry i generał Cranberry rozejrzeli się po tej parszywej okolicy. Sprowadzili z dwa miotacze ognia ze statku Fairy Tail i Titanius.
- Jeden karabin maszynowy, pistolet maszynowy i karabin szturmowy z kapitanem przeszuka drewniane domki biedoty w prawej części tej dzielnicy. Pamiętajcie, macie prawo palić, niszczyć, mordować. Dostaliśmy pozwolenie na zniszczenie tego miasta. Naszym jednak celem jest odszukanie Rakszy El-Ualaha, zastępcy naczelnego dowódcy Czarnych Ogonów, Ruamala Al-Ahada. Wszelkie drogi ucieczki są odcięte zatem tutaj znajdziemy go na pewno. Ja wraz z miotaczami ognia i saperami pójdziemy przeszukać lewą część. Flara oznacza odnalezienie i zneutralizowanie ZNDCO, zrozumiano?
- Tak jest, panie generale!
Kapitan wraz ze swoją ekipą ruszy w głąb dżungli drewnianych domków i śladów morderczej ekspansji Rakszy El-Ualaha. Na wszelki wypadek wziął dyktafon i szukając niebezpieczeństwa zaczął swój monolog:
- Tu mówi Gooseberry, kapitan 4. dywizji szturmowców, ojciec hieny pręgowanej Fo z Poznania, Zachodniej Federacji Polski oraz mąż martwej hieny pręgowanej Emuali z Suhane, Izraela. Chcę aby mój syn, Fo, mieszkający na Fredry 30/5, po mojej śmierci nie szedł do ośrodka, a został zawieziony do Francji, Paryża, do wilczycy Abigail. To moja siostra. Mieszka na ulicy Fourrure Brillante 2/4 (pol. Lśniące Futro). Dostarczcie jej list ode mnie ze słowami: "Siostro, tu Gooseberry. Zostałem zabity podczas akcji w Saha-Eluna. Zajmij się proszę moim synem. Tylko rok dzieli go od 18-stki, a potem odziedziczy mój spadek, mój dom i moje konto bankowe. Dziękuję."...
Po słowie dziękuję z drewnianego domu Raksza wystrzelił z karabinu szturmowego G3 zabijając tym samym żołnierza z pistoletem maszynowym. Reszta schowała się w domu o papierowo-drewnianej konstrukcji. Karabin maszynowy ulokował miejsce przy oknie na widoku balkonu gdzie Raksza szukał 4 dywizjon. Wycelował w tym samym czasie, co Raksza znalazł ich. Zapalił koktajl Molotova i rzucił w budynek gdzie był kapitan i jego ludzie. Karabinier szybko jednak dopadł Raksze taśmą pocisków wystrzelanych z bardzo szybką prędkością. Zastępca naczelnego dowódcy upadł pełen ran po pociskach martwy na podłogę balkonu. Jednak budynek gdzie był Gooseberry zaczął się zawalać. Karabinierzy szybko zbiegli schodami na dół, a za nimi kapitan, który jednak nie dobiegł do wyjścia. Obaj spojrzeli na siebie zdyszani i trzęsący się pod wpływem adrenaliny.
- To było szybkie, White Mouth... Bardzo szybkie...
- Udało nam się... czas wystrzelić flarę... kapitanie?
Lecz nie usłyszeli nic prócz jęków z płonącego domu. Spojrzeli jeszcze raz na siebie i karabin szturmowy wbiegł do środka, a maszynowy zaczął szukać w swoim mundurze flarę.
- Kapitanie!... khe, khe... Kapita... khe, khe... Kapitanie!... khe, khe, khe...
Usłyszał po chwili pełne bólu słowo "Tutaj...". Podbiegł i zobaczył kapitana przygniecionego płonącymi belkami. Szeregowy chciał go wyciągnąć, lecz odpowiedzią było odganianie pomocy. Kapitan wyjął z kieszeni munduru dyktafon i podał szeregowemu mówiąc:
- Weź to i daj generałowi. Niech odsłucha wracając do ZFP.
- Tak jest, ale musimy pana wy... - w tej chwili szeregowiec przeżył szok. Belka spadająca z dachu pionowa walnęła w podłogę miażdżąc wszystko bez żadnego oporu, a na swojej drodze miała głowę kapitana. Na ciało szeregowego skapnęła krew kapitana, a on sam upadł cofając się z zawalającego się budynku. W końcu na powietrzu dookoła reszty armii, która już przybyła stanął wryty. Generał podszedł i spytał:
- Co się stało, szeregowy? Gdzie kapitan?
Szeregowy spojrzał na ruinę, która nadal płonęła, wskazał palcem i nie potrafił wycisnąć nic z siebie prócz pojedynczych samogłosek. Generał jak i inni żołnierze, razem z Rewolucjonistami, zdjęli hełmy i czapki, a szeregowy dał generałowi dyktafon kapitana oraz nieśmiertelniki.
- Odpoczniesz sobie już. - Spojrzał na żołnierzy i powiedział. - Wszyscy sobie już odpoczniemy. Wracamy do domu, kochani. To już koniec naszej kampanii. Wracamy do rodzin, do domów, do naszych krajów! Wszyscy, którzy polegli, wraz z naszym ukochanym kapitanem, i żywi, wszyscy będą uhonorowani wspaniałymi orderami, a armia opłaci wasze operacja leczenia ran, psychiki i amputacji kończyn wraz z ogonami. To koniec. Wracamy do domu.
Spojrzał na budynek i razem z innymi ruszył do portu gdzie były statki. Wsiadając na statek z oczu kapały mu łzy bowiem kapitan był mu bliski. Gdyby nie on, podczas powstania w Polsce, Wschodnie Bulvshakovsky'ego (oddział dowodzony przez Kaczynowskiego kaczora, który chciał sprzedać Poznań Niemcom za to, że ciągle przez to miasto przegrywał wybory na prezydenta kraju) Ogony zabiłyby generała żonę i córkę. Właśnie wtedy została zabita żona kapitana, Lemon Ear, kotka rasy Maine Coon, dostając pociskiem snajperskim w głowę. Generał jednak poszedł do kajuty, zamknął się na klucz i rozpłakał. Płakał przez 10 minut. Nie mógł zrozumieć śmierci jego najlepszego kapitana. Spojrzał na dyktafon i odsłuchał monolog kapitana. Po tych słowach, wyłączył taśmę i powiedział:
- Nie zawiodę ani ciebie ani twojego syna, Gooseberry...


I tak kończy się prolog opowieści Fomarańcze. Pierwsza część powinna być w czerwcu. Miłego dnia, futra i łuski.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
2
(+2|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 1:51
Wilk
Anthro
Z dobrej woli Ci powiem, że jeśli ktoś się tu zatrzyma by to przeczytać, a później postanowi to ocenić i skomentować, to będzie to dla Ciebie bardzo przykre doświadczenie.

Pozdrawiam

Anonim
2
(+2|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 2:03
Składnia, błędy logiczne, powtórzenia, pomieszanie czasów, szyk; notka od autora, która zdradza, co będzie dalej; chaos, chaos, chaos, chaos, zasady poprawnej polszczyzny, postacie papierowe, dialogi - są i tylko tyle można o nich powiedzieć; literówki, nieumiejętność dawkowania akcji i prowadzania fabuły, zachowania oderwane od rzeczywistości - w takiej koncepcji i tematyce to ważne; masa nieistotnych dla opowieści zapychaczy...

"kapitan i generał wstali po kolei popychając każdego żołnierza karabinem maszynowym, pistoletem maszynowym, wyrzutnią rakiet i karabinem szturmowym" - serio?

Nie, nie piszcie, że moje teksty nie są lepsze, bo ja wszystko co na PF wrzuciłem napisałem w max 20 min...

1
(+1|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 2:35
Wilk
Anthro
Tylko że, Frosti, one są lepsze. A ja, żeby nie być niemerytorycznym, czy też, żeby co wrażliwsi mi nie zarzucili czasem, że jestem niemiły, podpowiem tylko, że jeśli naprawdę chcesz pisać, sięgnij po Galerię Złamanych Piór F. Kresa. Łatwo to dostać, ewentualnie pisz na priva, mogę podesłać. Mogłaby Ci ta książka wiele pomóc. Tutaj zaznaczam, że tę pozycję wskazała Tanuki, nawet nie bezpośrednio mnie. To tak, by nie przypisywać sobie cudzych zasług.

0
(+0|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 11:51
Panserbiorne
Zwierzę
Ja tego nie doczytałem... Po prostu nie dałem rady. Czy to w ogóle było pisane z jakims edytorem tekstu? Wszystko jest do poprawki, dosłownie wszystko. Z resztą Frosti już napisał, co najbardziej kłuje w oczy, nie ma sesnu pisać tego jeszcze raz.

0
(+0|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 13:05
Lis
Zwierzę
Ależ dajcie minusy jak się wam nie podoba. W końcu nie tylko są plusy. A to nie jest złoto, które ma na sobie błoto, żeby nie oceniać.

Anonim
3
(+3|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 22.06.2014 13:25
Minus potrafi dać każdy głupi, chodzi o o to, żebyś wiedział, co robisz źle. Postępy, tworzenie własnego warsztatu i inne takie...

0
(+0|-0)
Opowiadania: Fomarańcze - Prolog
Wysłano: 25.12.2014 12:37
Wilk
Anthro
W istocie ciężki kawałek tekstu do przeczytania ( z założeniem, że przeczytanie oznacza wczucie się w klimat i odlot od rzeczywistości). Jednak sam pomysł może być ciekawy, gdyby go tylko ubrać w dobrze wytworzony tekst.