Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Iblis - Spisując szepty VII  
Autor: Iblis
Opublikowano: 2014/12/1
Przeczytano: 380 raz(y)
Rozmiar 3.50 KB
0

(+0|-0)
 
Kai upił niewielki łyk z kieliszka, a czerwień rozlała się po jego języku lekko kwaśnym smakiem. Tylko ukradkiem spoglądał na leśnego ducha, prawię się nie poruszał by jej nie spłoszyć. Widział jak chwyta talerz i nieco niezręcznie podnosi pałeczkami kawałek mięsa do ust.
-Więc? Jak masz na imię? - spytał nie odwracając głowy
Nastąpiła chwila ciszy przerywana odgłosem żucia i przełykania, kolejny łyk ubył z naczynia pisarza.
-Myobu. - głos dalej jej drżał
-Jestem Kai. Miło mi cie poznać. - rzekł z szerokim uśmiechem patrząc na Lisicę
Teraz dostrzegał więcej szczegółów, jak brud na policzku czy samej szacie w kwiecistym wzorze i bosych stopach. Musiała wiele ostatnio przejść, stwierdził. Miała niezwykle jasną cerę i typowy dla Youkai brak jakiejkolwiek skazy. Niezwykle drobna budowa dodawała jej uroku.
Spojrzała w stronę Saela, puste oczy maski zwróciły się w jej stronę przez co aż podskoczyła.
-Sael, bądź tak dobry i przynieś szklankę soku dla naszego gościa. - rzucił
Poczekał aż demon zniknie we wnętrzu domu, po czym zwrócił się o Lisicy.
-Naprawdę nie masz się czego bać. - znów uśmiechną się mając nadzieję dodać jej tym otuchy
Widział jak unika jego wzroku wpatrując się w talerz.
-Jesteś widzącym, prawda? - spytała w końcu
-Tak mnie nazywają. - upił kolejny łyk
-Zatem przeprowadzasz na nas egzorcyzmy?
Czuł w jej głosie nutę niepewności przechodzącą w strach.
-Czasami, ale tylko gdy któryś próbuje mnie zjeść.
Nieznacznie odetchnęła i rozluźniła się, widział to gdy jej dłoń trzymająca pałeczki przestała drżeć z wysiłku.
-A dlaczego jeden ze Starszych jest z tobą? Złapał cie?
-Chodzi ci o Saela? - kiwnęła głową - Nie do końca... Mamy kontrakt, pomaga mi zrozumieć wasz świat. Jego też nie musisz się bać, nie pożera innych.
Youkai wrócił trzymając w jednej dłoni szklankę, którą postawił przed Myobu, drugą zaś podtrzymywał szeroki rękaw swej szaty. Dziewczyna z wdzięcznością przyjęła napój opróżniając naczynie jednym haustem.
-Następnym razem nie chowaj się tylko też przyjdź. Miło jest posiedzieć z kimś.
-D-dziękuję. - rzuciła szybko - To za posiłek.
Wyciągnęła z rękawa niewielki przedmiot i położyła obok talerza, po czym zerwała się i jednym susem znalazła się za płotem. Kai podniósł coś co okazało się być plecionką z zielono srebrnej trawy, kształtem przypominała łapacz snów jednak w środku był niewielki wiatraczek. Z łatwością rozpoznał leśne zaklęcie, które nie pozwoli wyschnąć rośliną nawet po zerwaniu. Od razu zawiesił ją na belce tarasu.
-Czułeś to?
-Tak. - rzucił Sael wracając do picia
-Ktoś mocno ją prześladuje, jego aura jest bardzo wyraźna.
Czerwona maska zwróciła się w stronę srebrnowłosego.
-Zbieraj się. Będzie robota.
Obaj szybko dopili wino i zagasili grilla, jeszcze tylko zabrał swoją skórzaną kurtkę i bagnet. Nie bawił się w obchodzenie domu dookoła tylko tak jak Lisica przeskoczył przez płot. Sam się zdziwił jak łatwo mu to przyszło, ból z tamtej nocy minął nadzwyczaj szybko. Sael zmaterializował się tuż obok, ruszyli przez las w kierunku rzeki.
-A samotny potwór rozmyślał o sensie życia. - recytował raz po raz przeciągając dwoma palcami po ostrzu
-Ciekawe. Nawet wyczułeś jaki to rodzaj... - rzekł Youkai sam do siebie
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.