Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Frosti - Śmierć w fursuicie  
Autor:
Opublikowano: 2015/4/7
Przeczytano: 765 raz(y)
Rozmiar 8.03 KB
9

(+9|-0)
 
Dziewczynka umiera, nie pierwsza, nie ostatnia. Pali się jak świeczka, a ja stoję obok i czekam aż zostanie z niej tylko popiół. Otaczam ją troskliwie rękoma – dzięki temu płomień nie dogasa. Mój mały, kolorowy znicz.

Wstrzymuję oddech - jest zbyt piękna by mogła być prawdziwa. Krystalicznie czysta dusza, którą się zaopiekuję. Zapach palonych włosów i skóry drażni moje śluzówki wprawiając w euforię. Radość nie trwa jednak zbyt długo, wiem, że jest niewłaściwa – w końcu ktoś będzie musiał to wszystko posprzątać.

Tak, bycie człowiekiem to niewdzięczna praca. Niewdzięczny brak życia. Budzi się we mnie współczucie.

- Skończyłaś? – zadaję pytanie lekko zniecierpliwiony.

Skończyła.

Chwilę później przyjeżdżają strażacy. Ratują rodzinę z ogarniętego pożarem domu. Nie całą – Marry zginęła. Może dlatego, że stałem obok?

*

Jej dusza unosi się w powietrzu. Chyba składa się z helu. Wciągam ją nosem jak kokainę. Młodość potrafi uderzyć do głowy. Dostaję zawrotów, naćpałem się czymś, co zostało ze zwłok. Pier*olony recykling.

Jestem EKO.
Jestem Śmiercią, narkomanem. Moglibyście żyć wiecznie, gdybym nie uzależnił się od tego gówna - waszych dusz. Ziemia to dom? Nie, to jedna wielka wytwórnia dragów. Boga nie ma, jest za to diler. Mówią na niego „Przeznaczenie”. I są klienci, tacy jak ja.

Tak, dzieci to towar o największej wartości. Te z zespołem Downa, rzecz jasna. Najpiękniejsze wnętrze. Najwyższa cena.

Czy dlatego żyją krócej?
Cóż, Klienci bywają bardzo niecierpliwi…


*

Przedawkowałem.

*
Wizja numer 1

- Nie jesteś Aniołem Stróżem, o którym kiedyś mówiła mi mama?
- Kimś podobnym. Pilnowałem byś nie przegapiła momentu swojej śmierci. Wbrew pozorom czasem się to zdarza. Ludzie są tak zajęci swoimi sprawami, że nie dostrzegają zbliżającego się kresu życia.
- Mam dopiero 10 lat, a to nie jest kolejna „głęboka” opowieść o „ważnych sprawach”.
- Miałaś 10 lat, martwe dzieci są takie nieznośne, pozwól mi pracować!

P-O-Z-W-Ó-L-M-I-B-Y-Ć-S-O-B-Ą

Pozwól mi być banalnym.

Pozwól mi zwymiotować i zadzwonić po karetkę, bo…

*

Przedawkowałem.

*
Budzę się w międzywymiarowym szpitalu. Kolejne płukanie żołądka w tym tygodniu.
Fascynująca używka. Po zażyciu duszy przyswajamy tymczasowo marzenia, cierpienie, emocje, przeszłość danego człowieka. Niektórzy z nas tego nie wytrzymują. Towar bywa zbyt mocny. Ludzie bywają dla tego świata zbyt ludzcy.

- Towar bywa także niekompletny – przyszła do mnie pielęgniarka. Ma skrzydła jak jakiś Anioł i to właśnie przez nie uważa, że nie jest pi*dą. Przecież to tylko skrzydła. Nic ponad to.

Gdyby skrzydła świadczyły o dobroci to nie spotykalibyśmy gołębi-sku*wysynów srających nam na głowę.

- Dziewczynka nie umarła, jeszcze żyła kiedy do niej się dobrałeś. Była częściowo nieprzyswajalna. Przez to wylądowałeś tutaj. Musisz być ostrożny. Doprowadzać sprawę do końca, nie spieszyć się. To może się dla ciebie źle skończyć .

Umrę?

Ha.

Ha.

Ha.

Nic nowego.

Przy każdym większym rzyganiu po imprezie czuję się tak jakbym wydalał z siebie kawałki duszy. Toalety pełne szajsu – lepszego miejsca bym dla nich nie znalazł.

*
- Co się teraz z nią stanie? – pytam tylko lekko zmartwiony.
- Z dziewczynką? Być może odeślemy ją na Ziemię, chyba że masz inny pomysł. Znasz reguły. Decyzja należy do ciebie. Następnym razem postaraj się zabić ją porządnie – odpowiada pielęgniarka.

Fascynująca używka. Po zażyciu duszy przyswajamy tymczasowo marzenia, cierpienie, emocje, przeszłość danego człowieka.

Przekleństwo. Klątwa. Niesprawiedliwość.


- Ona uwielbiała misie polarne, tata ją krzywdził, w szkole miała problemy, chciała zostać piosenkarką… - wypluwam z siebie słowa z prędkością światła. Trafiają w próżnię. Dobre pociski to nie wszystko – trzeba jeszcze strzelać do odpowiedniej tarczy.
- Nie doszedłeś do siebie, jesteś na haju, oddziałuje na ciebie jej jestestwo – wyjaśnia – przejdzie ci do jutra.

CZŁOWIECZEŃSTWO PRZEJDZIE MI DO JUTRA.

- Nie zasłużyła na śmierć.

A kto zasłużył?

Ma wrócić na Ziemię – wydaję polecenie tak ludzko jak jestem w stanie.
- Nie jesteś obecnie poczytalny, przemyśl to.
- Pier*ol się.

Zrozumiała. Pierd*lenia nie da się nie zrozumieć. Pier*olić umie się każdy – no, może prócz zakonnic.
*
Marry wylądowała w szpitalu. Podobno walczy tam o życie. Postanawiam ją odwiedzić, muszę przeprosić.

Wyrzuty sumienia. Kamienie w żyłach.
Pustka w mózgu.
Cierpiąca dziewczynka. Nadpalona jak liść.


Jak wygląda ktoś z takimi poparzeniami? Sęk w tym, że nie wygląda…. Taki ktoś po prostu JEST i często wolałby, żeby go już NIE BYŁO.

Bo to boli.
- Co?
Wszystko. Życie. Konsekwencje. Słabości innych.

*
Wizja numer 2

Przychodzę do niej we śnie. W przebraniu niedźwiedzia.

- Hej, Marry. Jeżeli chcesz to mogę cię zabrać do lepszego miejsca, gdzie nic cię już nie będzie bolało.
- Bez rodziców?

Dusze dzieci są takie dojrzałe. To ciało jest młode, nie jego wnętrze. Przez duszę przemawiają pragnienia.

- Z rodzicami. Wynagrodzę ci to.
- Co z ciebie za Śmierć?! I dlaczego przebrałeś się za niedźwiedzia polarnego?
- Tak, nie potrafiłem cię zabić i z tego powodu zabiję cię teraz porządnie, nie wciągnę nosem, zabiorę też twoich rodziców, a przebrałem się za misia by wyglądać bardziej ludzko. Dlatego ćpam. Tęsknię ze emocjami. Czerń jest zła, biel przyciąga dobro.

- By być dobrym nie wystarczy nosić bieli. Pamiętasz, co mówiłeś o skrzydłach?

Gdyby skrzydła świadczyły o dobroci to nie spotykalibyśmy gołębi-sku*wysynów srających nam na głowę.

Chciałem by żyła, ale…
przeszedł mi stan odurzenia. Stałem się sobą. Ściągam strój.


- Odejdziesz, bo nie potrafię patrzeć na twoje cierpienie.
- Ale ja nie chcę.
- To bez znaczenia.

Wysyłam ją w niebyt zanim się rozmyślę.

Bycie ludzkim. Już nigdy więcej nie tknę tego cholerstwa.
*
Wizja numer 3

Przepraszam, Marry.
Przepraszam.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
Anonim
0
(+0|-0)
Opowiadania: Śmierć w fursuicie
Wysłano: 7.04.2015 15:37
Omg literówki i inne takie, poprawię to wieczorem

1
(+1|-0)
Opowiadania: Śmierć w fursuicie
Wysłano: 7.04.2015 16:47
wilkopodobne+ trochę feniksa
Anthro
Dziwne, bardzo fajne, ale dziwne.

Anonim
1
(+1|-0)
Opowiadania: Śmierć w fursuicie
Wysłano: 7.04.2015 17:15
Zupełnie jak moja twarz. ; )