Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Mycha: P&T - 004 Dalej cię nie lubię.  
Autor: Mycha
Opublikowano: 2016/2/25
Przeczytano: 447 raz(y)
Rozmiar 19.54 KB
1

(+1|-0)
 
Znowu przegapiłem środę... :lolk:

Dalej cię nie lubię. (2)


____…Witamy wszystkich na antenie radia Kreska w to słoneczne i gorące wtorkowe popołudnie czternastego czerwca! Od teraz, aż do późnego wieczoru będą z wami Jarosław Warzęcha Warzu. –I Dominik Fafetek alias Domino!- Zapraszamy na masę dobrej muzyki w której rytmie miło upłynie nam to popołudnie…

____-Ta, dobrej muzyki… -Tymon nerwowo stukał palami w obręcz kierownicy. Stał, tak jak setki innych kierowców, w korku który zablokował obwodnicę miasta- wycie dograne do upitolonej na odpierdziel ścieżki dźwiękowej. A teksty, o ja pierdole, bez najmniejszego sensu, płodzonym w bólach przez jakiegoś zapitego melancholika w głębokiej depresji. Oto nasza narodowa scena popowa…

____… a teraz zapraszamy na skrót najważniejszych informacji. Premier Patrycja Igła zaprezentowała poprawiony projekt ustawy przyznający subwencje państwowe na drugie i każde kolejne dziecko w rodzinie. –Jeżeli ustawa przejdzie, na każde drugie i kolejne dziecko dostaniemy po pięć stówek!- Więc nie wiem jak ty Domino, ale ja wracam do domu i biorę się do roboty! –Ważna informacja dla kierowców wypadek ciężarówki przewożącej butle z acetylenem całkowicie zablokował węzeł H5 w miejscowości Hałduny. Korek jaki utworzył się na obwodnicy sięga aż do węzła H13 i skrzyżowania z Alejami Gwardii Narodowej –Sytuację pogarsza fakt że węzły H4 w Garłach i H11 obok centrum handlowego W3 zostały zamknięte na czas remontów. A mały węzeł H24 w Podlesiu nie jest wstanie przyjąć tylu pojazdów w godzinach szczytu. Tak więc obwodnica naszej stolicy stała się dziś pułapką dla wielu kierowców.- Przez tą sytuację tworzą się korki w całym mieście. Będziemy informować na bieżąco o rozwoju wypadków. Doszło także do kilku kolizji…

____-Dzięki wielkie, jak by nie można było tego piętnaście minut wcześniej, w głównym bloku powiedzieć. Pojechał bym na około, a nie ładował się w sam środek syfu…

____Pukanie w szybę pasażera odwróciło jego uwagę od audycji radiowej. Za oknem stała Petra. Pomachała mu jedną ręką i w tym samym momencie usłyszał szczęk otwierającego się zamka drzwi.

____-Cześć Tymon, mogę się z tobą zabrać? –Zapytała wsiadając do samochodu, w tym samym momencie po wnętrzu rozlała się miła mieszanka słodkawych zapachów-

____-Nie dałaś mi nawet szansy odmówić.

____-Jak mnie tu nie chcesz to wysiądę. Ale ukrop na dworze. –Wachlowała się jedną dłonią a drugą sięgając po klamrę pasów.-

____-Czuję…

____-Że co! Że niby śmierdzę! –Oburzyła się stawiając uszy.-

____-Jak wsiadałaś wpuściłaś ten ukrop do środka, zresztą paruje z ciebie tyle mazideł że nic poza nimi nic nie czuć. –Kolumna samochodów ruszyła się o kilka metrów.-

____-Acha… bo jechałam autobusem i cała mokra jestem. Ale na pewno nie śmierdzę?

____-Na pewno, skoro jechałaś autobusem to jak znalazłaś się na środku drogi przy moim samochodzie?

____-Minąłeś autobus jakieś pięć minut temu. Stoi kilka samochodów za nami. Jakaś oposica, chyb turyści z stanów, stwierdziła że fanie by było zemdleć, to skorzystałam z okazji i kiedy ją wyciągali sama uciekłam z tej puszki. Wiesz że w tym autobusie nie było nawet klimatyzacji, a ludzi pod korek, i wszyscy śmierdzą… Jak fajnie że u ciebie klima działa. –Mówiła manipulując przy kratkach nawiewów.-

____-Skąd masz pewność że to turystka?

____-Oposowatych na naszym kontynencie nie żyje zbyt wiele, poza tym rozmawiali w po angielsku i całej rodzince niewiele brakowało do ideału kuli. Żeby ją wytaszczyć z autobusu trzeba było czterech chłopa.

____-No to, że tak powiem, grubsza sprawa.

____Uśmiechnął się tryumfalnie po czym pociągnął łyk z metalowej czerwono srebrnej puszki. Petra powiodła za nią wzrokiem kiedy odstawiał ją na uchwyt. Gdy tylko spostrzegła, że to zauważył pochyliła głowę kładąc uszy po sobie i zaczęła stykać czubki palców wskazujących.

____-Tymon, ten… eee mogę łyczka? Bo na dworze jest tak gorąco i… -Nie dokończyła lekko obracając głowę w jego stronę podnosząc tylko wzrok.-

____-No nie wiem, nie wiem Petra, a co będę z tego miał? –Wrzucił jedynkę powoli przetaczając samochód do przodu.-

____-Spełnisz dobry uczynek i będziesz mógł dalej słuchać mojego miłego głosu. –Rzuciła bez namysłu lekko proszącym tonem.-

____-Poczęstuj się. –Zaciągnął ręczny po czym podniósł podłokietnik pod którym znajdował się kolejny schowek.- Wolę słuchać ciebie niż tych dwóch z radia i ich przebojów. –Przy ostatnim słowie zrobił zajączka palcami.-

____-Jej, masz tu lodóweczkę! Ale bajer! –Niemal wykrzyknęła z zaciekawieniem zaglądając do środka schowka w którym leżało kilka kolorowych puszek różnych napojów.- Mogę herbatkę?

____-Bierz to na co masz ochotę.

____Wyjęła błękitno pomarańczową puszkę z ucieszonym wzrokiem oglądając etykietkę.

____-W jakim sklepie pracujesz?

____Krótkie syknięcie poprzedziło trzask wyłamywanego zamknięcia na wieczku.

____-Nie pracuję w sklepie. -Odpowiedziała przykładając puszkę do ust. Pociągnęła z niej długi łyk, po czym opierając głowę o zagłówek zamknęła oczy delektując się chłodnym napojem.-

____-Aha, wczoraj mówiłaś że pracujesz w tym centrum, myślałem że w którymś ze sklepów.

____-To źle myślałeś. - Mruknęła ponownie przykładając puszkę do ust zakańczając mały łyk cichym zsiorbaniem resztki napoju z krawędzi wieczka.- Pracuję tam w administracji. -kontynuowała odstawiając puszkę na uchwyt.- Jako młodsza asystentka menadżera do sprawa marketingu i reklamy. -Recytowanie nazwy stanowiska zakończyła szerokim dumnym uśmiechem.-

____-Tego bym się po tobie nie spodziewał.

____-A czemu myślałeś że pracuję w sklepie?

____-Bo nie wyglądasz aż tak poważnie.

____Przez sekundę widział jak z rozbawionymi oczami wystawiła w jego stronę koniuszek języka.

____-To mój tekst, wymyśl swój.

____Uśmiechając się lekko prawą stroną pyska ruszył za kolumną samochodów.

____-Lubisz tą pracę?

____-Podoba mi się, najfajniejsza jaką miałam. Tylko na razie to okres próbny. Mam nadzieję że mnie przyjmą na stałe. -Westchnęła wyglądając przez okno.- A ty gdzie pracujesz?

____-W Studio 32, raczej nic ci ta nazwa nie powie. Jestem informatykiem.

____Po przeciwnym pasie ruchu obwodnicy przetoczyła się karetka, jadąc jedynie z włączonymi sygnałami świetlnymi.

____-Informatykiem? A jakim? -Z zaciekawieniem zatrzymała na nim wzrok, którym wcześniej śledziła ambulans.-

____-To ciekawe, jesteś pierwszą dziewczyną która wie że informatycy dzielą się na jakieś podgrupy. -Patrzyła na nią z udawanym podziwem.-

____-Głównie na grubych pryszczatych oblechów i chudych pryszczatych wypłoszy. -Uśmiechnęła się z przekąsem.- Tylko ty jakoś mi tu nie psujesz.

____-Wiem, nie mam pryszczy. -Rzucił bez wahania odwzajemniając uśmiech.-

____Zaśmiała się zasłaniając usta ręką, drugą sięgając po puszkę.

____-W centrum są informatycy od naprawiania drukarek i zawieszonych pasjansów, tacy od kabelków, i taki co się do niego chodzi żeby wgrać nowe reklamy na banery. -Przechyliła delikatnie puszkę spijając napój.- A ty czym się zajmujesz?

____-Jestem programistą, piszę aplikacje, aktualnie na urządzenia mobilne. Jak można zawiść pasjansa? –Zmarszczył brwi pytając z niedowierzającym.-

____-Panie z księgowości nie takie rzeczy psuły. Jedna zawiesiła kalkulator, taki duży bankowy, dopiero po wyjęciu baterii znowu zaczął działać. –Tymon wpatrywał się w nią z lekko cofniętą głową i szeroko otwartymi oczami.- Lubisz swoją pracę? Takie pisanie aplikacji jest trudne?

____-A ale jak… kalkulatora nie da się zepsuć… -Pociągnął długi łyk z swojej puszki, Petra tylko lekko wzruszyła ramionami.- Programowanie samo z siebie trudne nie jest, tylko trzeba być kreatywnym i myśleć abstrakcyjne… bardzo abstrakcyjnie. Dla wielu ludzi to jest nieosiągalne. A ja lubię tą robotę, można sobie czasem z domu popracować. Do roboty przychodzisz między szóstą rano, a południem, aby odbębnić osiem godzin i zdążyć z terminami. –Uśmiechnął się do siebie pilnując samochodu przed maska.-

____-To masz fajnie ja muszę zawsze na ósmą rano być. –Zakręciła zawartością puszki przed kolejnym łykiem.- Dlaczego nie kupiłeś sobie automatu? Tyle się trzeba namachać w korku jak sam musisz zmieniać biegi, a tak tylko naciskasz pedał i jedziesz.

____-Ja wolę zaczynać nawet z rana, potem jest więcej wolnego czasu. Nie kupiłem sobie automatu bo lubię zmieniać biegi i czasem potrzymać sobie rękę na drążku, a w tym modelu przy automatach jest pokrętełko.

____-Tymon ale jako facet w automacie dalej będziesz mógł trzymać rękę na drążku.

____ Uśmiechnęła się szelmowsko mrużąc delikatnie oczy. Spojrzał na nią z ukosa

____-Dlatego samochody z automatami i pokrętłami są dla Kobiet. Bo jak kobieta za bardzo skupi się na drążku, to o bożym świecie zapomina, i może zacząć dybać na cnotę kierowcy przed nią, albo wjechać komuś w trawnik.

____Petra uniosła delikatnie górną wargę marszcząc pyszczek. Przez chwilę błysnęły dwa białe koniuszki jej kłów. Obróciła się do okna z obrażoną miną krzyżując ręce na piersi. Patrzył na nią z uśmiechem starając się opanować bezgłośny śmiech który ciskał się w nim. Po chwili jej ramiona zaczęły drżeć w próbie powstrzymywania spazmów wyrywającego się śmiechu.

____-Ty lepiej patrz na drogę bo zaraz tamten jeleń się przed nas wpakuje. -Fuknęła wskazując palcem przed siebie- Ciągle tylko twój trawnik...

____-To ty już daj z tym spokój. -Przerwał jej rozbawiony. Tymczasem jeleniowaty w coupe uznał że większy ma jednak więcej praw na drodze.- Tu akurat nie miałem na myśli mojego trawnika.

____-Akurat... -Mruknęła nadal nie patrząc na Tymona. Jechali już powoli bez przystanku. Przed nimi widać było wiadukt węzła H24 na który ruch kierowało kilku mundurowych. W obecności policji podenerwowanym kierowcą z dziwną łatwością wychodziła płynna jazda na suwak.

____-Przepraszam...

____Wypalili jednocześnie milknąc niemal natychmiast zmieszani tą sytuacją. Tymon wbił wzrok w drogę starając się dopasować do rytmu pozostałych kierowców, Petra z pochyloną głową i położonymi uszami stykała czubkami palce wskazujące.

____-Proszę, mów pierwsza. -W jego głosie brzmiało zakłopotanie.-

____-Oj..., -Westchnęła.- naprawdę nie chciałam zniszczyć twojego trawnika..., byłam wtedy bardzo zdenerwowana... -Mówiła nie odrywając wzroku od palców.- ...przez tego palanta od samochodu i że o mało nie rozjechałam tamtego bachora i że mnie jeszcze z roboty wywalili i… -Podniosła na niego wzrok, pilnował drogi, właśnie wjeżdżali na szczyt wiaduktu. Przez chwilę szukała słów.- ...i miałam zły nastrój i tak wyszło. Przepraszam że cię wyzwałam od najgorszych. -Opuściła głowę wracając do obserwowania swoich palców.-

____-Petra..., ja ciebie przepraszam za moją upierdliwość odnośnie trawnika. Za bardzo przejmuję się tym domem... tym żeby nic się nie psuło i wszystko było na tip-top. Po za tym to specjalna trawa, rośnie gęsta i fajnie się po niej chodzi na bosaka, tylko strasznie trudna w utrzymaniu. Też miałem wtedy deadline w robocie, a koledzy jak zawsze wszystko na ostatnią chwilę spierdolili.

____Zjechali na psa przeznaczony do skrętu na ich osiedle. Petra podniosła wzrok rozglądając się po okolicy po czy odchyliła zasłonkę przeciwsłoneczną przeglądając się w lusterku. Powiedziała coś niewyraźnie jedynie poruszający ustami i zaczęła szukać wzrokiem czegoś w schowku koło drążka skrzyni biegów.

____-Wczoraj zostawiłam gdzieś tutaj puder i mascarę? -Zapytała się lustrując wnętrze pojazdu.-

____-Schowałem je w schowku przed tobą. -Wskazał palcem.-

____-Fajnie, dzięki.

____Odciągnęła klamkę zwalniającą zatrzask schowka i zajrzała do środka. Prócz jej kosmetyków i książeczki serwisowej nie było tam niczego więcej. Z torebki wyciągnęła małą składaną szczoteczkę i zaczęła przeczesywać włosy na pyszczku i twarzy. Nim dojechali do bramy osiedla zdążyła otwierać opakowanie z pudrem.

____-Jeszcze będziesz się malowała? -Zapytał nieco zdziwiony.-

____-Pewnie, właściwie odświeżała, przecież nie przejdę się taka świecąca przez osiedle. -Płynnymi ruchami prowadziła pędzelek po konturach swojego pyszczka.-

____-Ode mnie masz pięć minut drogi. Uważaj, progi zwalniające.

____-Pięć minut i kilkadziesiąt wścibskich okien. -Prychnęła odkładając puder do schowka obok szczoteczki i mascary.- Tylko firanki się ruszają jak przechodzisz, przypatrz się. A potem czujesz jak się sąsiedzi dziwnie na ciebie patrzą bo tamte coś nawymyślają. -Przerzucała rzeczy w torebce ewidentnie czegoś szukając.-

____-Nigdy na to nie zwracałam uwagi.

____Z torebki wyjęła czarny, przypominając flamaster, przedmiot. Po zdjęciu zatyczki widać było wyprofilowaną końcówkę. W pełnym skupieniu zwinnym ruchem zaczęła poprawiać nim ciemne paski tuż nad rzęsami. Tymon przez chwilę z zaciekawieniem przyglądał się temu zabiegowi.

____Zatrzymał samochód tuż za swoim podjazdem, wrzucił wsteczny i cofał na wyłożony kostką plac przed bramami garażowymi. Po zatrzymaniu Petra kończyła poprawki przy drugim oku.

____-To co Petra, będzie zgoda? -Zapytał gasząc silnik.-

____-Będzie Tymon. -Odpowiedziała oglądając krytycznie swój makijaż w lusterku.-

____-Ale to wcale nie znaczy że cię lubię.

____Powiedzieli jednocześnie z lekkim zacięciem w głosie obracają się w soją stronę. Tymon z lekko uniesionym palcem wskazującym wycelowanym w jej stronę, a Petra trzymając w dłoni wycelowany w niego czarny flamaster. Zamarli w tej pozycji patrząc sobie prosto w oczy.

____Pierwsza zerwała spojrzenie, na ułamek sekundy opuszczając wzrok na czubek jego palca, po czym znów patrzyła mu w oczy radośnie błyszczącym spojrzeniem. Na jaj pyszczku pojawił się szelmowski uśmieszek. Delikatnym rucham nadgarstka machnęła końcówką flamastra która musnęła czubek palca Tymon pozostawiając na nim czarny ślad.

____-Ej! Co to jest! –Patrzyła z zaskoczoną miną na swój palec.-

____-Eyeliner. –Odpowiedziała rozbawiona wrzucając go do schowka i zamykając klapę, wystawiając przy tym czubek języczka w jego stronę.-

____-Co?!? A… a jak to usunąć? –Pocierał opuszkami kciuk i palec wskazujący.-

____-Najlepiej tonikiem Zawi P100, ale zwykłe mydło też starczy. –Mówiła wysiadając z samochodu.- Nie martw się nie barwi włosów. Pa! –Chichocząc zamknęła drzwi.-

____Przeszła przed maską, zarzucając na ramię żakiecik i machając mu na pożegnanie. Odpowiedział lekko machając otwartą dłonią, po czym spojrzał jeszcze raz na, już lekko rozmazaną, czarną kreskę i przybrudzony opuszek kciuka. Pokręcił głową uśmiechając się pod nosem.

____Wysiadł z samochodu przez moment odprowadzając Petrę wzrokiem. Potem spojrzał na część trawnika dzielącą go od chodnika prowadzącego do drzwi mieszkania.

____-Jednak przydał by się tu chodniczek…


 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.