Zmień fonty Zmień rozmiar
Strona główna Teksty PASTE Sznurki Galeria Forum Informacje Chat: Discord Kalendarz Mapa Szukaj / użytkownika Rejestracja
  
Opowiadania: Mycha: P&T - 007 Gra  
Autor: Mycha
Opublikowano: 2016/5/21
Przeczytano: 485 raz(y)
Rozmiar 19.15 KB
2

(+2|-0)
 
Trochę mnie nie było, jak to mówią życie. Przepraszam za literówki i interpunkcję. Będę wdzięczny za opinie i komentarze.

Życzę miłej lektury. :-)k


Gra. (3)

____Przyklepał rączki foliowych reklamówek wystających z plastikowej skrzynki. Przez moment stał oparty o do połowy opuszczoną klapę bagażnika, zastanawiając się czy niczego nie zapomniał kupić. W końcu wzruszył ramionami i domknął bagażnik.

____Ruszył z miejsca parkingowego, na które czaił się już kolejny kierowca, włączając się do ruchu na zatłoczonym parkingu W3. Przez remont wiaduktu, na rozgrzanej asfaltowej płycie tworzyły się spore korki. Kierowcy utykali na wyjazdach na mniejsze okoliczne ulice, gdzie ruch kierowany był sygnalizacją świetlną, która pozwalała jednorazowo na przeskok zaledwie kilku pojazdów.

____Ruch dodatkowo utrudniali piesi, radośnie pląsając w nieskoordynowany sposób między przejeżdżającymi samochodami, zachęcając tym kierowców do gry w „przejdzie, czy nie przejdzie”.

____Złapał ją kątem oka, tuż przed tym jak zwinnie prześlizgnęła się między dwoma, stojącymi zderzak w zderzak, samochodami blokującymi przejście dla pieszych. Tuż za zebrą skierowała się w stronę zatoki autobusowej na którą właśnie podjeżdżał rozklekotany przegubowiec. Przez moment przyśpieszyła przebiegając kilka kroków, lecz gdy tylko tłum stojący na przystanku rzucił się do drzwi niemalże tratując słabsze jednostki, zwolniła nieomal stając w miejscu, opuszczając bezradnie ręce i trzymaną w nich płócienną torbę z zakupami.

____Dopiero teraz uświadomił sobie, że bezwiednie podąża za nią wzrokiem, dodatkową chwilę zajęło mu skojarzenie kogo śledzi. Brązowe lamówki na uszach wilczycy i cienka grafitowa pręga biegnąca grzbietem, według niego całkiem ładnego, ogonka nie pozostawiały wątpliwości.

____Autobus przysiadł na resorach wypełniony do granic swych możliwości ludzką masą. Kierowca kilkakrotnie próbował domykać drzwi zanim pasażerowie skompresowali się na tyle żeby było to możliwe. Stanęła na skraju przystanku przyglądając się jak przegubowiec ciężko rusza z miejsca przy akompaniamencie świstu sprężarki i grzechotu ciężkiego dieslowskiego silnika, wypluwającego przy tym z rury wydechowej kłęby czarnego dymu. -Nawet jak by miał sprawną klimę, to i tak nic by nie pomogła.- Pomyślała smutno odprowadzając pojazd w kierunku wyjazdu z parkingu. -Mam nadzieję, że następny nie będzie tak zabity...- rozejrzała się po przystanku i już sporej grupce czekających na nim ludzi, którym nie udało się wcisnąć do poprzedniego autobusu. -Oj Petra...- westchnęła smutno szepcząc do siebie. -Nadzieja matką głupich... przecież to jeszcze 10 minut, zlezą się jak muchy...-

____Jej uwagę od rozmyślań odwrócił jakiś granatowy kształt pojawiający się z jej lewej strony. Odwróciła lekko głowę w jego kierunku aby się lepiej przyjrzeć. Tuż przy niej zatrzymał się spory kanciasty SUV. Nie przejmując się nim wróciła do obserwacji autobusu który aktualnie utknął w korku przy wyjeździe. W tym momencie coś ją tknęło, szybkim rucham cofnęła wzrok na stojący obok niej samochód. W środku siedział rozparty w fotelu Tymon z jedną ręką na kierownicy, a drugą wspartą na szczycie oparcia wskazując otwartą dłonią wolne miejsce pasażera. Nie potrzebowała wyraźniejszego zaproszenia i nie czekając na nie rozpromieniona otworzyła drzwi.

____-Wsiadaj, podrzucę cię. –Zaprosił ją gdy tylko zajrzała do środka.-

____-Jedziesz do domu? –Spytała wsiadając.-

____-A gdzie chciała byś o tej porze dojechać?

____-No, do domu. –Zamknęła drzwi i postawiła torbę z zakupami na podłodze.- I tak tu zamarudziłam.

____Ruszyli z zatoczki odprowadzani zawistnymi spojrzeniami pozostających na przystanku ludzi.

____-Jak mnie wypatrzyłeś? –Spytała układając wygodniej pasy bezpieczeństwa.- Przez zamknięcie węzła panuje tutaj jakiś totalny chaos.

____-Masz kilka cech które wyróżniają cię z tłumu. –Mruknął pochylając się do przodu w poszukiwaniu wolnej szczeliny między samochodami czekającymi na wyjazd z parkingu.-

____-A jakie to cechy? –Spojrzała na niego z zaciekawieniem.-

____-No na przykład jesteś wilczycą ,co samo w sobie czyni cię dość wyjątkową.

____-E tam, tylko tyle. –Lekko posmutniała.-

____-I masz coś po czym łatwo rozpoznać cię od tyłu. –Skończył zdanie zadziornym uśmieszkiem.-

____Przypatrzyła się mu uważnie lekko maszcząc brwi.

____-Tak? A niby co?

____-Chociażby brązowe paski na uszach. O jakoś tutaj. –Przejechał palcem po małżowinie swojego ucha.- A ty o czym myślałaś?

____-Moje uszy? –Lekko zaskoczona położyła je po sobie.- To po mamie, ona też ma takie paski. Podobają ci się?

____-Tego nie powiedziałem. No patrz co za ciota. No rusz dupę… -Krzyknął wciskając hamulec.- Jebaniutki szeryf, miał żółte mógł jechać.

____-Czyli ci się nie podobają?

____-Tego też nie powiedziałem.

____Przez chwilę milczała wyglądając przez przednią szybę.

____-Myślisz, że innym facetom mogą się podobać? –Spytała obracając głowę w stronę szyby pasażera stawiając przy tym uszy.-

____-Idziemy na około do celu?

____-Co przez to rozumiesz? –Odwróciła się patrząc na niego niewinnym wzrokiem.-

____-To jest tak, jestem facetem, więc dość prostą zero-jedynkową konstrukcją. –W końcu udało się im opuścić parking.- Jeżeli nie chce powiedzieć czegoś, to zapytasz się jak myślą inni faceci i wtedy powiem tobie to co ja myślę, bo przecież nie będę kombinował. Powiedzmy, że tak będzie mi łatwiej. Tylko ja jestem wolny, więc wiesz co Petra, twoje uszy nikomu nie będą się podobać.

____Dwie szpilki kiełków Petry przez ułamek sekundy lśniły w promieniach słońca wystając z pod zmarszczonego pyszczka. Po czym pochyliła głowę kładąc uszy po sobie i próbując stykać czubki palców. Jechali przez cześć miasta o niskiej, zaledwie czteropiętrowej, zabudowie składającej się z starych nadszarpniętych czasem czynszowych kamienic przemieszanych z nowoczesnymi budynkami.

____Stanęli na kolejnych światłach w niewielkiej kolumnie samochodów. Petra zatrzymała ręce w połowie ruchu, a na jej pyszczku powoli zaczął malować się radosny uśmiech. Spojrzała na niego kątem błyszczących oczu filuternie mrużąc rzęsy. Po czym wygodnie oparła się o siedzenie z zadowolonym wyrazem twarzy.

____-Co tam?

____Patrzył na sygnalizator po prawej stronie ulicy jednocześnie obserwując swoją pasażerkę. W odpowiedzi zobaczył tylko koniuszek jej języka wystawiony w jego stronę i radosny śmiech z zamkniętych ust.

____-No co? -Ruszyli z pod świateł.-

____-Nic. Masz rację, jesteś prosty jak drut, no może lekko skrzywiony.

____Uśmiechnął się kręcąc głową niechętnie hamując przed kolejnym sygnalizatorem który z oddali witał ich czerwonym światłem.

____-Co robiłeś w centrum? –Stanęli tuż przed linią zatrzymania.-

____-Bardzo lubię stać w korkach i przeciskać się przez tłumy kupujących. -Mruknął kwaśno.- Po obiad przyjechałem, właściwe to po piwo, obiad przy okazji.

____-Gotujesz?

____-Czasem, zazwyczaj nie mam na to chęci. Paczkowane żarcie jest łatwiejsze.

____-Ja staram się sama robić, bo tak jest zdrowiej. -Trąciła nogą torbę z zakupami.-

____-To pewnie pyszne rzeczy robisz. -Znów ruszyli ciągnąc się razem z innymi samochodami.-

____-Nie przesadzajmy, nie ryzykowała bym poczęstowania tym kogoś. -Machnęła ręką.- Chociaż ktoś mi z lodówki wyżera to co zostaje, bo nigdy nie trafiam w porcje.

____-Lepiej zrobić za dużo i mieć na później, niż potem siedzieć głodnym. Może lunatykujesz, jesz w nocy i nie pamiętasz. -Zaśmiał się przyśpieszając żeby przeskoczyć na jasnozielonym.-

____-No bardzo śmieszne, naprawdę. –Fuknęła urażonym głosem- Zresztą jak bym lunatykowała pierwsze znikały by lody i czekolada, a nie moje wzloty kulinarne.

____-To może któraś z twoich koleżanek, Lena na ten przykład.

____-Nie, prędzej Kaśka. Lenka ciągle jest na jakieś diecie i głównie zielone wcina. Mięso czasem skubnie, ale mało, a mi znikają głównie mięsne resztki. Po za tym to na półkach Kaśki zawsze leży pomidor, kawałek białego sera i światło. –Wyliczyła prychając pogardliwie.-

____-Ty stosujesz jakieś diety?

____-A czy wyglądam na taką która musi? –Spytała z lekką pretensją w głosie marszcząc brwi.-

____-Tego nie powiedziałem.

____-Dalej chcesz grać w grę co uważają inni? -Zakończyła zdanie lekko przechylając głowę i posyłając mu słodki uśmiech.-

____-Chyba nie mam ochoty na tę grę. –Mówił nie odrywając wzroku od jej uśmiechu.- Tak się tylko pytałem bo u mnie w pracy, co nie wejdę do kuchni po kawę, to dziewczyny gadają o nowych die… -Głośny odgłos klaksonu rozdarł powietrze za samochodem. Na sygnalizatorze paliło się już zielone światło.- No jadę, jadę czego się pieklisz. No ten… a…, gadają o nowych dietach. Ostatnio na topie jest jakaś dieta odgrzybiająca czy coś.

____-Pff… -Prychnęła kręcąc głową.- Chodzi o tą z wyłączeniem cukru?

____-Chyba tak.

____-To najpierw trzeba mieć grzybicę żeby ona coś dała. –Kręciła głową z politowaniem.- To zaczęło się od takiej vlogerki z OIT. Dostała tej grzybicy, lekarze powiedzieli jej, że każdy ma tego grzyba w sobie i żeby się go pozbyć trzeba przejść na dietę. Tylko do jej móżdżku nie dotarło, że ona ma go za dużo i dla tego musi ją stosować. Narobiła histerii, lamentowała nad tym na jaką to śmiertelną chorobę zapadła, a reszta vlogerek i ich publiczki to podchwyciły. Dzięki temu mamy nową modę.

____-Acha. A inne diety?

____-W większości nie działające fanaberie. Bardziej sobie można nimi zaszkodzić niż pomóc.

____-A to co stosuj Lena?

____-On ma bzika na punkcie figury, tylko że ma diety ustalane z dietetykami i trenerami.

____-To mądrość Internetów nie wystarczą? –Mówił lekko rozbawionym głosem.-

____-Nie, mówiłam już, że nimi można sobie zaszkodzić. Ma poukładaną dietę pod treningi na siłowni i fitness.

____-Siłownia? Fitness? To niezła z niej kulturystka. –Coraz bardziej go to bawiło.-

____-Polataj sobie kilka godzin na rurze cwaniaczku to porozmawiamy. –Fuknęła.-

____-Lubisz ją? –Rozbawienie zniknęło z jego głosu.-

____-Przynajmniej można z nią normalnie pogadać. Połowy trzeba się domyślić bo dużo po rusku wtrąca, ale wole ją niż Kaśkę. Nadęty bufon, wyżej sra niż dupę podniesie. –Ostatnie słowa wypowiedziała tonem bliskim pogardy.-

____-A to wy nie jesteście koleżankami? –Zapytał lekko zdziwiony.-

____-A skąd, Tymon, wynajmuję u niej pokój. Lenka też. Kupiła chatę za gruby chajs, sam z resztą wiesz bo masz większy, bryluje w necie co to nie ona, a na raty kredytu zarabiamy ja z Lenką. I jeszcze… -Urwała chwilę zastanawiając się co powiedzieć.- Ech, już nic. Nie chce sobie psuć popołudnia rozmawiając o niej. –Zwiesiła głowę ciężko wzdychając.-

____Kolejne skrzyżowanie przejechali w ciszy. Tuż za nim droga zaczynała lekko wspinać się w górę w stronę wiaduktu węzła H24.

____-Ona jest dość ciężka w relacji. –Przerwała ciszę gdy dojeżdżali do szczytu wiaduktu.-

____-Wiem coś o tym, na studiach wynajmowałam pokój u takiej króliczycy która potrafiła robić rewizje. Ale była jazda jak znalazła świerszczyki i paczkę gumek. –Zaśmiał się złośliwie.-

____-Dostałeś burę i zostałeś wychłostany po zadku? –Na jaj twarzy znów malował się uśmiech.-

____-Gdzie tam. Zadzwoniła po moich rodziców, że zgorszenie tu uprawiam i herezje. Przyjechali, powiedziała im co się stało i była wielce zdziwiona jak tato zmieszał ją z błotem. Pierwszy i ostatni raz go takiego widziałem, zwymyślał ją prawie tak jak ty mnie wtedy na trawniku. Mama stała z tyłu i tylko trzymała mnie żebym się nie dołączył. –Roześmiał się głośno.- No… i tyle się u niej namieszkałem.

____-Naprawdę aż tak cię wtedy zrugałam? –Spytała lekko zakłopotana.-

____-Wyjaśniliśmy to sobie wczoraj. Chociaż tato był bardziej dosadny i jego obelgi rozkładały się na trzy pokolenia w obie strony. –Wolno minęli budki strażnicze przy wjeździe na osiedle.-

____-To Kaśka jeszcze takich numerów nie wycina. –Odchyliła zasłonkę przeglądając się w lusterku.- Gdzie potem mieszkałeś?

____-W akademiku, i całe szczęście. Zostaw, nie musisz poprawiać.

____-Też mieszkałam w akademiku. Wieczna impreza i pokoje pełne dziewczyn żrących się o to, która lepiej się wypindrzyła. –Uśmiechnęła się złośliwie.- Dlaczego mam nie poprawiać? –Spytała się lekko odwracając głowę w jego stronę.-

____-Podwiozę cię pod mieszkanie żebyś nie musiała taszczyć tych zakupów…

____-Przestań są lekkie. –Przerwała mu zamykając zasłonkę.-

____-…po za tym inni faceci powiedzieli by, że dość brzydko się umalowałaś i nic tego nie uratuje. –Dokończył kwitując zdanie szelmowskim uśmieszkiem.-

____-Mówiłeś, że nie lubisz tej gry? –W jej głosie brzmiało teatralne zaskoczenie.-

____-Mówiłem, że nie chcę w nią grać, a ty, że jestem trochę skrzywionym drutem. –Uśmiech nie znikała z jego pyska

____-Podobno to źle kiedy facet jest zbyt prosty. –Filuternie przymrużyła oczy.- Uznam to za komplement, bardzo tani, ale przynajmniej starałeś się go jakoś opakować.

____-Komplement? Petra, żeby komuś prawić komplementy trzeba go lubić. -Mówił tonem ojca pouczającego niesforne dziecko-

____Zaśmiała się wpatrując się w niego błyszczącymi oczami. Skręcili w uliczkę biegnącą wzdłuż ostatniego rzędu domów. Tymon zwolniła przyglądając się uważnie mijanym posesjom.

____-Który to? -Zapytał gdy dotoczyli się do połowy długości ulicy.-

____-Tamten, z tym kiczowatym wiatrakiem na trawniku. -Wskazała gestem głowy.-

____-Ja mam trawnik, to jest jakieś pastwisko. -Prychnął pogardliwie.-

____-W sumie... to prawda, przydało by mu się koszenie.

____-To masz robotę na popołudnie. -Skręcił na podjazd wskazanej posesji.-

____-Akurat, nie mój trawnik nie mój interes. Dzięki za transport, miłego popołudnia. -Przez otwarte drzwi do wnętrza wdarło się gorące parne powietrze.- Chyba będzie dziś burza.

____-Przydało by się bo w mieście nie ma czym oddychać. Nie ma problemu, przynajmniej nie musiałem słychać tych pajaców z radia.

____Koniuszek języka mignął na czubku jej pyszczka, nim zamknęła za sobą drzwi.
 
Powrót do kategorii | Powrót do strony głównej artykułów
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy niniejszego serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.
1
(+1|-0)
Opowiadania: Mycha: P&T - 007 Gra
Wysłano: 22.05.2016 22:12
husky / wilk
Anthro
7 część za pasem, a pewnie zostało ich jeszcze wiele... :lolk:

Najpierw, niestety :-(k , zażalenia:

- czasem, ale tylko czasem, wysapują przesadne opisy

Cytat:
Autobus przysiadł na resorach wypełniony do granic swych możliwości ludzką masą.


czy

Cytat:
W tym momencie coś ją tknęło, szybkim rucham cofnęła wzrok na stojący obok niej samochód. W środku siedział rozparty w fotelu Tymon z jedną ręką na kierownicy, a drugą wspartą na szczycie oparcia wskazując otwartą dłonią wolne miejsce pasażera.


Ten drugi cytat jakoś Mi nie brzmiał :-(k Niby ciekawy motyw - Tymon siedzi i w stylu gangsta zaprasza Petrę do środka - ale czegoś zabrakło :-(k


i ten motyw z opowiadaniem Petry o grzybicy :rollk: Dziwny motyw :rollk:


Ale za to są ciekawe perełki 8-)k

Cytat:
Siłownia? Finess? To niezła z niej kulturystka. –Coraz bardziej go to bawiło.-

-Polataj sobie kilka godzin na rurze cwaniaczku to porozmawiamy. –Fuknęła.-


Mój ulubiony fragmencik w stylu uderz w stół, a sam mocniej dostaniesz

Albo inny:

Cytat:
Przynajmniej można z nią normalnie pogadać. Połowy trzeba się domyślić bo dużo po rusku wtrąca,


Nieco ,,rasistowska" uwaga :lolk: (Brakowało komentarza od strony Tyma: Polskiego w szkole Lenka nie miała? :lolk: ) ale nie tak jak o lokatorach akademika :lolk:

Cytat:
pokoje pełne dziewczyn żrących się o to, która lepiej się wypindrzył.


Ta zniewaga browca wymaga

Co do kosmetyki. :-(k Szkoda, że Nie zwracasz uwagi na końcowej poprawie- trochę pozjadanych liter (po 7 częściach Mógłbyś to poskromić )

Plusik i Czekam na resztę 8-)k

0
(+0|-0)
Opowiadania: Mycha: P&T - 007 Gra
Wysłano: 23.05.2016 19:31
Wilk
Anthro
Kajam się za literówki i dziękuję za wytykanie.

Co znalazłem poprawiłem. Pewnie jest tego jeszcze trochę plus przecinki. :-(k

Cytat:
Ten drugi cytat jakoś Mi nie brzmiał :-(k Niby ciekawy motyw - Tymon siedzi i w stylu gangsta zaprasza Petrę do środka - ale czegoś zabrakło :-(k


Nie jestem do końca zadowolony z akapitów z których pochodzą te cytaty, ale też na razie nie chcę ich przerabiać żeby bardziej nie popsuć.

Cytat:
i ten motyw z opowiadaniem Petry o grzybicy :rollk: Dziwny motyw :rollk:


A to akurat oparte na fatach i rozmowach między dziewczynami z mojej pracy. Nawet geneza popularności diety, wtedy co druga ją stosowała, niewiele mija się z rzeczywistością.

Dzięki za dobre słowo odnośnie dialogów między postaciami. :-)k